|
KONFLIKTY WSROD POLONII NOWOJORSKIEJ Nie mozna rozpatrywac sytuacji wsrod Polonii nowojorskiej (konflikt pomiedzy Unia Kredytowa i Centrum Polsko-Slowianskim) w oderwaniu od spraw krajowych. Zlowrogim cieniem na sprawy polonijne kladzie sie brak przeprowadzenia lustracji zarowno w kraju jak i wsrod Polonii. Chyba nie jest dla nikogo tajemnica, ze przez cale lata nasylano z kraju do Ameryki agentow sluzb specjalnych, ktorzy usadowili sie w organizacjach i mediach polonijnych oraz pozakladali swoje biznesy. Centra koordynacji ich dzialanosci znajdowaly sie w polskich placowkach dyplomatycznych. Dzisiaj w polskim MSZ oraz w ambasadach i konsulatach rzadza ludzie Geremka i Bartoszewskiego, starannie dobrani wedlug kryteriow etnicznych. Jak powiedzial kiedys Bartoszewski do pani konsul Magdziak Miszewskiej, wyjezdzajacej do Nowego Jorku na placowke konsularna: ‘Pani glownym zadaniem jest utrzymywanie dobrych stosunkow ze srodowiskami zydowskimi.’A wiec nie z Polakami, czy szerzej Polonia (Amerykanami polskiego pochodzenia), ale z ta uprzywilejowana w USA grupa etniczna, w dodatku wrogo nastawiona do wszystkiego co polskie. Wszyscy pamietamy wsciekle ataki na prezesa KPA Moskala, kiedy odwazyl sie bronic Polakow przed antypolska propaganda i roszczeniami zydowskimi wobec Polski. Innym przykladem moze byc instrukcja ministra Sikorskiego w sprawie zwalczania zasluzonego dzialacza polonijnego z Ameryki Poludniowej Kobylanskiego. Tenze Kobylanski jest sola w oku Polonusow o podwojnej lojalnosci. Nawet bardzo sprytny Pan Sporek wygadal sie w Radio-Rytm, stawiajac zarzut prezesowi Klubu Patriotycznego Henrykowi Pawelcowi, ze pojechal do Montewideo na zebranie USOPAL’u za pieniadze CPS. www.sporek.com/blog/ Jak dowiedzialem sie od kolegow, nalezacych do Klubu Patriotycznego, tuz po tym wydarzeniu Pani prezes CPS Bozena Kaminski zostala zaproszona do konsulatu, gdzie konsul Kasprzyk udzielil jej odpowiednich instrukcji. Rozpoczely sie szykany w stosunku do czlonkow Zarzadu CPS nalezacych do Klubu Dyskusyjnego z wyrzuceniem ich z zarzadu wlacznie oraz uniemozliwieniu organizowania zebran i spotkan z zaproszonymi goscmi w salach CPS. Nawet to nie wystarczylo wrogom Klubu Patriotycznego. Po udostepnieniu Klubowi miejscowej sali parafialnej, do biskupa zaczely plynac donosy na proboszcza, ze udzielil schronienia ‘antysemickemu klubowi.’ Tak wiec farbowanych Polonusow latwo rozpoznac po ich podwojnej lojalnosci. Na ogol kiedy dochodzi do konfliktu interesow, nie maja watpliwosci za kim sie opowiedziec. Miejscowe gazety jak Nowy Dziennik nie zawahaly sie: promowac antypolskiego paszkwilu Grossa, Superexpress osmieszac ksiedza Rydzyka i pralata Jankowskiego, Radio Rytm Stanleya Trojaniaka nadawac w odcinkach wyjatkowo ohydna, szkalujaca Polakow powiesc Yehudy Nira ‘Utracone dziecinstwo.’ I tak moznaby mnozyc bez konca. Wspomniani tutaj prezesi PSFUK Storozynski i Matyszczyk praeznaczali setki tysiace dolarow na wspomaganie Wydzialu Uniwersytetu Columbia gdzie wykladal J.Gross i gdzie przypadkowo studiuje syn Przezesa Matyszczyka. Skompromitowany przekretami finansowymi b. przezes Zawisny odrzucil kiedys projekt architektoniczny nowej siedziby PSFUK, ktory mial przypominac polski palac na rzecz konstrukcji wygladajacej jak synagoga na uragowisko miejscowej Polonii. Odrzucil rowniez oferty polskich kontraktorow, ktorzy chcieli sie zaangazowac w budowe nowego budynku PSFUK. Niewielu Polakow wie, ze bylo to zgodne z planami jakie w stosunku do polskiej dzielnicy Greenpoint maja wladze miejskie Nowego Jorku oraz zydowskie firmy deweloperskie. Te plany mozna strescic jednym zdaniem wypowiedzianym przez jednego z ‘koszernych’ dyrektorow Urzedu Miejskiego: ‘Trzeba wykurzyc stad to polskie robactwo i stworzyc tutaj ekskluzywna dzielnice.’ http://www.nysun.com/new-york/citys-polish-community-up-in-arms-over/42890/ Stanislaw Terlecki BEZBRONNA POLONIA Polscy imigranci w Stanach Zjednoczonych zawsze byli latwym celem roznego rodzaju 'biznesmenow', mowiacych po polsku i podajacych sie czesto za rdzennych Polakow, dla wzbudzenia zaufania swoich przyszlych ofiar. Po wojnie sytuacje wsrod Polonii w USA skomplikowala dzialanosc nasylanych przez komunistyczny rezim w Warszawie roznego gatunku agentow, ktorzy latwo wtapiali sie w rzesze polskich imigrantow, zakladali polonijne biznesy oraz przenikali do polonijnych organizacji. Polscy patrioci, jak ksiadz Longin Tolczyk w Nowym Jorku, inicjowali zakladanie polskich bankow oraz organizacji samopomocy, ktore bronilyby interesow nowoprzybylych, najczesciej nie znajacych jezyka angielskiego, bezbronnych ludzi. Jedna z najwiekszych afer finansowych wsrod Polonii nowojorskiej byla sprawa korporacji Stockbridge Funding zalozona prze Eugeniusza Karczewskiego i jego syna w latach 1980-ych. Firma ta dzialala na zasadzie tzw. piramidy, czyli ze pieniadze nowych czlonkow byly wykorzystywane do finansowania wczesniejszych inwestorow. Dla przyciagniecia nowych kandydatow korporacja obiecywala bardzo wysoki zwrot od zainwestowanego kapitalu, siegajacy 14%. Na poczatku lat 1990 ojciec z synem znikneli z Nowego Jorku z zainwestowanymi przez Polnusow oraz innych imigrantow ze Wschodniej Europy. Wyjechali podobno pozniej do Izraela. http://query.nytimes.com/gst/fullpage.html?res=9D0CE1D61E30F93AA15752C0A967958260# Istniejaca od 30 lat, zalozona przez ks. L.Tolczyka, Polsko-Slowianska Federalna Unia Kredytowa zdawala sie byc prawdziwie polonijna instytucja, w ktorej Polacy moga bez obawy lokowac swoje ciezko zarobione pieniadze. Jednakze od wielu lat wokol tej organizacj knute sa rozmaite intrygi. Polonijne pieniadze, odpowiednio zainwestowane, powinny przynosic zyski oraz wspierac dzialanosc organizacji polonijnych wsrod polskiej grupy eytnicznej, podnoszac jej znaczenie. Niestety, od wielu lat olbrzymie sumy wydaje sie na nie-polskich adwokatow w bezsensownych sprawach sadowych. Niepokojacym zjawiskiem jest samowola Zarzadu PSFUK, ktory wydaje sie zupelnie nie liczyc z czlonkami Unii. Aroganckie zachowanie oraz lekcewazenie Polakow przez bylego Prezesa Alexa Storozynskiego bylo szeroko znane. Warto zaznaczyc, ze byl on rownoczesnie redaktorem znanego dziennika amerykanskich syjonistow konserwatystow New York SUN. Wiele zlej krwi wsrod Polonusow nowojorskich wywolalo finansowanie przez Zarzad PSFUK katedry na Uniwersytecie Columbia, na ktorej wykladal antypoplski pisarz Jan Gross i gdzie tlumaczone byly jego znieslawiajace Polske ksiazki. Stan Rozalski Drodzy Rodacy, Dlaczego mała organizacja, wierna mowie, tradycji i kulturze polskiej jaką jest Patriotyczny Klub Dyskusyjny atakowany jest przez ludzi z dawnych ekip zarządzających Centrum Polsko-Słowiańskim? Dziwnym zrządzeniem losu wielu z tych, którzy „władali”w przeszłości Centrum Polsko-Słowiańskim ustawiło się nieźle finansowo. Patriotyczny Klub Dyskusyjny zrzesza zaś przeciętnych Polaków, którzy żadnych wielkich fortun się nie dorobili, uczciwą pracą zarabiając na każdy kawałek chleba. Naród polski (w tym również Polonia) oszałamiany jest wbrew jego woli przez media polskojęzyczne, będące w rękach obcego kapitału. Naród potrzebuje prawdziwej informacji! Jesteśmy pomawiani, szkalowani za rzeczy, które przypisywane są nam niesłusznie! Gołym okiem widać, że bardzo specyficzna grupa ludzi ma do nas pretensje(!) W oczach innych narodów nie jesteśmy wcale ani draniami ani nieudacznikami i mamy z nimi prawidłowe relacje. Patriotyczny Klub Dyskusyjny postawił sobie za cel: - budzenie we współrodakach poczucia dumy z naszej przeszłości i tradycji narodowej, - przypominanie przemilczanych i przekłamywanych faktów z polskiej historii, - informowania o zorganizowanych i natarczywych antypolskich i antychrześcijańskich działaniach niewidzialnych centr decyzyjnych, - uświadamianie Polonii o jej potencjalnej sile, gdyby udało się nam wyeliminować ukrytą wśród nas agenturę, która paraliżuje nasze życie polonijne. I to są te nie do wybaczenia „grzechy” Patriotycznego Klubu Dyskusyjnego! A przecież cele PKD powinny być z urzędu realizowane przez tak szacowne placówki jak Konsulat, Kongres Polonii Amerykańskiej, katedra na Columbia University. Mają one po temu i możliwości i środki. Dlaczego tego nie czynią w sposób jednoznaczny i zdecydowany? Odnosi się nawet czasem wrażenie, że służą polskim sprawom jakby od niechcenia. Mają słabość do jednego tylko światopoglądu i w Stanach Zjednoczonych - kraju szczycącym się wolnością słowa, te placówki otwierają się tylko na tych, którzy myślą tak jak one. Patriotyczny Klub Dyskusyjny zaprasza w miarę swych skromnych możliwości na spotkania z ciekawymi ludźmi, gorącymi patriotami. Spotkania są otwarte, bezpłatne i cieszą się wielką popularnością. Jakie treści poruszali zapraszani przez Klub goście? Przypominają nam m.in. o tym: 1] że na 1000 mieszkańców zginęło w czasie II wojny światowej 3 Amerykanów, 8 Anglików, 14 Francuzów, 116 Rosjan, 56 Niemców i 220 Polaków (!); 2] że polski wywiad wojskowy, dostarczył aliantom aż 45% wszystkich materiałów; 3] że Polska dysponując 4-tą co do wielkości armią, choć rozproszoną po różnych frontach II wojny światowej, przyczyniła się w znacznej mierze do zwycięstwa nad Niemcami. A dziesiątki książek o II wojnie światowej (!) wydawanych ostatnio w USA „w rewanżu” za to, o Polsce nawet nie wzmiankuje. To nie jest niedopatrzenie! To jest świadome i perfidne działanie(!) fałszujące prawdziwy obraz II wojny swiatowej; 4] że w czasie wojny jako jedyni posiadaliśmy Polskie Państwo Podziemne i jego wojsko – Armię Krajową liczącą pod koniec wojny ok. 300 tysięcy żołnierzy; 5] że tylko Polacy tacy jak np. Pilecki (dobrowolny więzień Oświęcimia) czy Karski bezskutecznie(!) zabiegali u aliantów i wpływowych organizacji żydowskich na Zachodzie o pomoc w zniszczeniu obozów koncentracyjnych i pomoc dla Żydów; 6] że po tym jak alianci „sprzedali” Polskę Stalinowi, najwspanialsi synowie polskiego narodu walczący na wszystkich frontach II wojny światowej musieli pozostać na emigracji, a ci którzy wrócili, wraz z innymi patriotami byli prześladowani, torturowani i mordowani w kaźniach UB; 7] że naszym obowiązkiem jest wyciągać z mroków historii sylwetki tych wspaniałych Polaków dręczonych przez polskich komunistów i przemilczanych przez oficjalną historiografię; 8] że rok 1989 był rokiem przełomu w tym sensie, że wepchnięto wówczas nasz kraj w nową zakamuflowaną niewolę(!), o czym świadczą miliony emigrujących z Polski za pracą. Co 5-te dziecko w Polsce ma rodziców za granicą a nie w domu! Miliony ludzi żyje w ubóstwie i nędzy!; 9] że Polska jest od wieków krajem chrześcijańskim(!) i karygodnym jest zmuszanie nas do hołdowania odczłowieczonym wartościom „królującym” w Unii Europejskiej. „Lepszy w wolności kęsek lada jaki, niźli w niewoli przysmaki”. Mamiono naród złudnymi europejskimi „przysmakami”, a wg. oficjalnych już danych rządowych więcej do Unii wpłacamy, aniżeli od niej dostajemy(!); 10] że nie po raz pierwszy w historii Niemcy, Rosja i Stany Zjednoczone używają nas w rozgrywkach wzajemnych między sobą, a polskie władze w myśl powiedzenia „że i przed szkodą i po szkodzie taki sam” pozwalają na wszystko co kłóci się ze zdrowym rozsądkiem i interesem Polski; 11] że wielu oprawców z czasów komuny i wielu ludzi związanych lukratywnymi posadami z komunistycznym systemem, urządziło się jakimś cudem dobrze na Zachodzie i dziś chętnie „służą” Polonii, robiąc nic innego jak krecią robotę. Specjalizują się(!) „oni” w obrzucaniu błotem, pomówieniami tych, którzy swą prawością zdobyli wśród rodaków posłuch i poważanie. Tak właśnie na ślepo i gdzie popadnie uderzają teraz w dobre imię Patriotycznego Klubu Dyskusyjnego i ludzi z nim związanych w myśl zaleceń guru - Urbana „Rzucaj błotem a zawsze coś tam się przyklei”.
Tylko i wyłącznie z inicjatywy i na zaproszenie Patriotycznego Klubu Dyskusyjnego zostały zorganizowane spotkania z takimi prawymi Polakami jak: redaktor miesięcznika „Ojczyzna” Bogusław Rybicki; działacz „Solidarności”, prezydent miasta Szczecina Marian Jurczyk; pisarz Henryk Pająk; jeden z pierwszych założycieli „Solidarności w Gdańsku, redaktor Krzysztof Wyszkowski; przewodnicząca Komitetu KL Warshau, sędzina Maria Trzcińska; politolog, historyk prof. Edward Prus; historyk i pracownik IPN dr Sławomir Cenckiewicz; właściciel portalu internetowego „Bibuła” inż. Lech Maziakowski; redaktor, felietonista Stanisław Michalkiewicz; historyk prof. Jerzy Robert Nowak; dr Marek Chodakiewicz; europoseł Sylwester Chruszcz; były poseł na Sejm z LPR, Janusz Kołodziej; red. nacz. Wolnej Polski i wydawnictwa „Wers” Zbigniew Rutkowski; historyk dr Peter Reina; znawca konfliktu na Bałkanach dr Piotr Bein i inni.
Patriotyczny Klub Dyskusyjny zawsze będzie bronił czysto polskiego interesu wbrew agenturze. Tak nam dopomóż Bóg! Patriotyczny Klub Dyskusyjny, Nowy Jork 2 kwietnia 2009 r. „Gwiazda Polarna”, NR 7, 28 marca 2009 http://www.gwiazda-polarna.com/czytaj.php?nr=907&cat=1&art=01-02.txt Ratujmy Centrum Polsko-Słowiańskie! BOŻENA SAWA Krzyczcie całą siłą płuc, transparentów, ulotek, apeli protestacyjnych, artykułów prasowych i listów do redakcji, nawet jeśli byliście w ponad 350-osobowej grupie, która w niedzielę 8 marca manifestowała przed siedzibą Centrum Polsko-Słowiańskiego na nowojorskim Greenpoincie, podczas zwołanego tam przez zarząd i Komitet Obrony CP-S „forum informacyjnego”, skandując: „Do dymisji!”, „Kamińska Out!”, „Cały Zarząd CP-S musi odejść!”, „Żądamy zwołania nadzwyczajnego zebrania!” Krzyczcie, by się przebić przez ciszę. Ciszę marazmu, obojętności i niedoinformowania polonijnej społeczności, a także niewiarygodnie sprytnej polityki winnych. Ci ostatni – skompromitowana Rada Dyrektorów z Bożeną Kamińską na czele – właśnie ciszą reagują (który to już raz w trakcie swojej kadencji?) na żądanie 350 zgromadzonych na forum osób, by ustąpili i jednocześnie publicznie rozliczyli się z krzywdzącej Polonię działalności. Żądania odpowiedzi na kilkanaście konkretnych pytań przedstawione zostały prowadzącej spotkanie Bożenie Kamińskiej na piśmie. Pytano między innymi: „1. Jaki rent płaci pan Janusz Jóźwiak za pomieszczenie, w którym znajduje się TV? 2. Ile Janusz Jóźwiak płaci za mieszkanie w Centrum? 3. Jakie są zarobki (W2) supra Romana Bieńka? 4. Dlaczego w CP-S pracuje dwóch suprów? Dlaczego zamyka się programy w CP-S, a nie zwolni jednego z suprów, skoro (rzekomo) brakuje pieniędzy? 5. Ile pieniędzy zostało wydanych na prawnika Golda? – Ile pieniędzy zostało wydanych na procesy z PSFUK? – Ile pieniędzy zostało wydanych na proces broniący Wojtka Mleczko? – Ile pieniędzy zostało wydanych na pozostałe procesy? Prosimy o podanie, w jakie procesy CP-S jest uwikłane. 6. Ile pieniędzy CP-S wydało w ubiegłym roku na samochód? Dlaczego Centrum zakupiło nowy samochód, jeżeli brakuje pieniędzy na programy? Dlaczego Centrum zakupiło drugi, nowy samochód, mając już samochód na stanie? Kto i do czego tego samochodu używa? 7. Dlaczego zostały zawieszone kursy na obywatelstwo, jeżeli z raportu za 2007 widać, że przynosiły dochód? RÓWNIEŻ DOMAGAMY SIĘ USTĄPIENIA OBECNEJ RADY DYREKTORÓW CP-S, KTÓRA DOPROWADZA NASZĄ INSTYTUCJĘ (CP-S) DO BANKRUCTWA.” Pozostałe pytania dotyczyły: wytoczonych przez Centrum na przestrzeni lat kilkunastu procesów sądowych, powodów dymisji wielu pracowników, rozliczenia się z otrzymywanych przez lata milionów na działalność Centrum, zarówno od władz Nowego Jorku, jak i Unii Kredytowej (ok. pół miliona z 10-dolarowych składek członków), oraz samowolnego zaniechania działalności. Jak wszyscy, niecierpliwie czekałam na odpowiedzi. Chciałam się wreszcie dowiedzieć, czy to prawda, że – jak niesie wieść – pani Kamińska wydała na swoją sądową prywatę 200 tys. dolarów naszych, społecznych pieniędzy? Chciałam się dowiedzieć, ile CP-S otrzymywało rocznie z miasta i na co te pieniądze wydało; na co wydawane było co roku pół miliona dolarów naszych składkowych pieniędzy; jak są wynagradzani poszczególni pracownicy Centrum i za co? Nie dowiedziałam się ani ja, ani nikt inny. Bożena Kamińska zignorowała bowiem każde z pytań zadanych przez przedstawicieli społeczności polonijnej, której przecież Centrum ma służyć i która jeszcze do niedawna częściowo je utrzymywała. Nie koniec na tym. Na Bożenę Kamińską, okazuje się, nie ma mocnych. Zignorowała także autorytatywne żądanie prezesa Unii, Krzysztofa Matyszczyka, by cały zarząd Centrum podał się do dymisji. Nie okazała konsternacji ani zażenowania nawet wówczas, gdy żądaniu Matyszczyka wtórowały coraz głośniejsze krzyki z sali: “Do dymisji!” To nie wszystko. Prezes Kamińska i S-ka wielokrotnie spotęgowali swoją taktyczną ciszę, ogłaszając trzy dni później na stronie internetowej Centrum, między innymi, wznowienie wcześniej zawieszonych programów, nie wspomniawszy jednak ani słowem, że coś takiego jak manifestacja 8 marca w ogóle miało miejsce! Wszystkim wiadomo, że sterowana cisza jest, nie mniej niż krzyk, nader skutecznym sposobem manipulacji. Środki masowego przekazu krzykiem i ciszą budują i unicestwiają idee i ludzi. Kiedyś inteligentnie zauważono, że jeśli ktoś lub coś nie zostało opisane w New York Timesie, to znaczy, że nie istnieje. Po tę mądrość my, Polonusi, nie musimy sięgać do New York Timesa, wystarczy nasza własna etniczna prasa. Otóż, żadna polonijna nowojorska gazeta nie odnotowała bodaj krótkiej informacji na temat mającej się odbyć tak istotnej manifestacji w tak słusznej sprawie! Efekt? Dezinformacja, a właściwie brak informacji, i strata czasu na błędne ruchy polonijnych rzesz spoza Greenpointu, nie mających pojęcia, gdzie konkretnie należy się udać. Tymczasem od manifestacji 8 marca dokładnie wiadomo, że uratować CP-S dla dynamicznej, atrakcyjnej, pełnej, rzetelnie i uczciwie prowadzonej działalności może tylko Zarząd Unii Kredytowej i zrzeszone w Centrum oraz Unii łącznie ok. 50 tysięcy Polonusów. Ta grupa będzie głosować. Musi więc być dobrze poinformowana, świadoma stawki, o którą gramy: Polonii jako liczącej się grupy etnicznej, która ma coś do powiedzenia i MÓWI, co możliwe jest tylko za pośrednictwem organizacji. Także świadoma zarówno zarzutów stawianych Kamińskiej i jej ludziom, jak i warunków, które musi spełnić każdy z kandydatów do nowego zarządu. Tylko Unia Kredytowa może zwołać walne zgromadzenie, co właśnie próbuje uczynić. Tylko Polonia, te ponad 50 tysięcy osób, będzie wybierać i ważne jest, by wybrały dobrze. Krzyczmy więc na ten temat. Musimy krzyczeć! Rola przywództwa Unii Kredytowej i nasze głosy Informacja o ciągnącym się od lat dramacie Centrum musi nie tylko dotrzeć, ale przede wszystkim wstrząsnąć całą naszą społecznością, a szczególnie ponad 50 tysiącami członków Centrum o Unii Kredytowej. Wygranie kolejnego etapu polonijnej walki o uratowanie programów i budynków jednego z ostatnich nowojorskich bastionów Polonii (po haniebnej utracie Prospect Hall, być może już dokonanej – zdaniem wielu – utracie Domu Żołnierza i grożącym od lat niebezpieczeństwie utraty Domu Narodowego na Driggs) zależy bowiem najbardziej od wiedzy i zaangażowania nas, szeregowych członków Unii. Zgodnie z ostatnią wersją statutu Centrum (powstałą za czasów Kamińskiej), potrzeba 1000 podpisów, by Zarząd Unii Kredytowej miał prawo angażować się w sprawy 50-tysięcznej społeczności zrzeszonej w obu organizacjach. Na szczęście, wolontariusze zebrali ich dużo więcej pod wotum nieufności dla obecnej Rady Dyrektorów Centrum. Kolejnym krokiem jest zebranie wymaganych przez statut pani Kamińskiej 20% członkowskich podpisów, bo aż tyle potrzeba, aby broniący naszych interesów zarząd Unii miał prawo zwołać (wysyłając zawiadomienie do wszystkich 50 tysięcy członków) od wielu tygodni oczekiwane Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie, władne przeprowadzić zmianę, o którą chodzi: usunięcie obecnego zarządu Centrum Polsko-Słowiańskiego! Zawiadomienie jednak nie wystarczy, bo nie wyczerpie tematu. Musimy pomóc rozprzestrzeniać szczegółowe informacje. Całą więc siłą płuc, transparentów, ulotek i protestacyjnych listów krzyczmy: “NIE!” – polonijnej Ameryce C na Greenpoincie; “NIE!” – wieloletniej prywacie, indolencji, defraudacji, niszczeniu polonijnego mienia i dobrego imienia Polonii, jak również niszczeniu ludzi przez zarząd Centrum Polsko-Słowiańskiego, z założenia wiodącej polonijnej organizacji, a w praktyce źródła zła – głowy, od której psuje się lokalna polonijna ryba. Skandujmy “DOŚĆ!” – latom zmarnowanych i zaprzepaszczonych szans zawodowych, prywatnych i społecznych. Krzyczmy całą prawdę, od samego początku. By to zrobić, cofnijmy się o dziesięciolecia (o tak, ryba zaczęła się psuć znacznie wcześniej, jeszcze przed nastaniem rządów Bożeny Kamińskiej). Przez dekady mieszkaliśmy w kraju obfitości, w którym z kas miejskich szły ogromne pieniądze na pomoc dla nowo przybyłych. Wystarczyło o nie zwyczajnie poprosić, by wiele dostać. Wystarczyło poprosić kilkakrotnie i dobitniej, z użyciem mocniejszych argumentów na temat niecierpiących zwłoki potrzeb etnicznej społeczności, by dostać wszystko: klucze do życia, które określa się w kategoriach sukcesu i szczęścia. Miasto dawało pieniądze na wyposażenie wnętrz i sprzęt, jak choćby komputery, ale także kamery filmowe. Oferowało ponadto pomoc merytoryczną i kadrową na liczne kursy dokształcające i zajęcia rekreacyjne: zarówno te oczywiste, jak kursy przygotowujące do egzaminu na obywatelstwo, nauki języka angielskiego na wszystkich możliwych poziomach, czy specjalistyczne, zawodowe, przygotowujące do już czekającej na chętnych pracy; jak i te mniej oczywiste, na które składa się cała gama zajęć wzbogacających mózg, ciało i ducha: od akademickich wykładów po lekcje salsy i tango. Wszystkie mieszkające w Ameryce grupy etniczne brały od miasta, ile się dało, a niekiedy i więcej. Wszystkie z wyjątkiem... Polonii. O nie, Bożena Kamińska i Ska nie wyważali żadnych drzwi. Poszli – choć brutalniej i ostrzej – dobrze już przetartym szlakiem, często zresztą wspomagani przez tych, którzy ów szlak wcześniej przecierali. Co robiły przez dziesięciolecia kolejne tchórzliwe, małostkowe wierchuszki większości charytatywnych polonijnych organizacji? Jeśli cokolwiek, bo często nic, to bardzo niewiele. Dlaczego? Ano dlatego, że siła jest w liczbach. A duże liczby wykształconych z pomocą miejskich programów, posiadających odpowiednie licencje i dyplomy, mądrych i świadomych ludzi – to dla niedouczonego “lidera-tchórza” groźna konkurencja i pewna utrata ciepłego stołka. Skutki? Któż ich nie zna? To zniszczeni ludzie, którym nie dano szansy. To doprowadzane do bankructwa przez polonijnych prezesów domy narodowe – w całych Stanach, rok po roku, jeden po drugim. Wśród nich jeden z najwspanialszych: złotodajny i życiodajny Prospect Hall, który Polonia utraciła w 1981 r. Ktoś zaplanował, że greenpoinckie Centrum Polsko-Słowiańskie ma wkrótce pójść w jego ślady. Co robili przez te same dziesięciolecia liderzy na przykład latynoskich instytucji charytatywnych? Wszystko, łącznie z przeinwestowywaniem własnego czasu i energii, aby do miejskich funduszy dodać jak najwięcej środków zarobionych przez siebie i swój zespół. Dlaczego? Ano dlatego, że siła jest w liczbach. A duże liczby wykształconych z pomocą miejskich programów, posiadających odpowiednie licencje i dyplomy, mądrych i świadomych ludzi – to dla inteligentnego, odważnego, pewnego siebie i swojej wartości lidera wierna, niezawodna armia zwolenników, z którymi wygra każdą bitwę – i w czasach wojen, i pokoju. Skutki? Któż ich nie zna, nie widzi i nie czuje? Za miejskie pieniądze, a także odwagę i pracę własnych liderów, Latynosi “kupili sobie” prosperity, władzę i siłę. Są potęgą wszędzie: od przedszkoli po uniwersytety, od władz małych, lokalnych instytucji po Biały Dom. Już pół Ameryki mówi po hiszpańsku, a będzie mówiło więcej. “Nic o nas bez nas” – to credo Latynosów. Bolesny problem współwiny Wykrzyczcie całą prawdę, a więc i tę, która ośmiesza was i waszych najbliższych. Ośmiesza, ale i też czyni współwinnymi. Bo jesteście współwinni, jeśli przez lata trzymaliście się z boku, bezczynnie patrząc na śmierć kolejnych programów Centrum P-S. Szczególnie, jeśli staliście lub nadal stoicie na czele wiodących polonijnych organizacji, jak chociażby nowojorski oddział KPA, z szefem Frankiem Milewskim na czele, mający moralny obowiązek opowiedzieć się po stronie Polonii, jej potrzeb i prawdy, a wybierający od lat, konsekwentnie, oportunizm i asekuranctwo. Jesteście wpółwinni, będąc autorami punktu w statucie Centrum, który żąda aż 20% podpisów członków Unii Kredytowej pod wotum nieufności dla prezesa CP-S, aby go odsunąć od władzy. Tylko niekompetentny prezestchórz, trzymający się kurczowo swojego stołka, mógł wymyślić takie karkołomne, nieomal niewykonalne żądanie. Który z poprzedników pani Kamińskiej to zrobił? Który z poprzedników Kamińskiej tak zmienił statut Centrum Polsko-Słowiańskiego, że stanowisko prezesa jest nieomal dożywotne? Jesteście współwinni, jeśli co trzy lata oddawaliście – jak automaty – swój głos na ten czy poprzednie zarządy Centrum Polsko-Słowiańskiego, nie mając pojęcia, na kogo głosujecie. Bijcie się w piersi, przepraszajcie i zadośćczyńcie, jeśli odegraliście brudną rolę w którymś z kilkunastu oszczerczych procesów wytoczonych Unii Kredytowej, pojedynczym polonijnym organizacjom czy poszczególnym Polonusom przez Bożenę Kamińską lub Andrzeja Kamińskiego – jej męża prawnika. Geneza i historia tych procesów, za którą liczni niesłusznie oskarżeni zapłacili zdrowiem i majątkiem, to zbyt obszerny temat, by się nim tutaj zajmować. Czy nie boją się trybunału sprawiedliwości ci, którzy jak dwaj panowie z Komisji Rewizyjnej Centrum uczciwie i odważnie (jak się zdawało) w grudniu ubiegłego roku podpisali – jakże przez całą Polonię oczekiwany – wniosek o usunięcie pani prezes Kamińskiej i jej gwardii przybocznej, po to tylko, by dzień później… anulować własny podpis?! Chciałoby się wierzyć, że już płacili za swą bierność i przyzwolenie na zło, na które jako pracownicy CP-S przymykali oczy dla takich czy innych materialnych zysków. Ale błądzić jest rzeczą ludzką. I najwartościowszym się zdarza. Na szczęście, każdemu z nas los daje przynajmniej drugą szansę. Jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, zmieńcie front teraz; przejdźcie na stronę sprawiedliwości i prawdy. Czas ucieka. Może zbierzecie część z koniecznej liczby podpisów, by dać w Centrum szansę nowym ludziom, nowym czasom i ideom? Może zachęcicie przyjaciół – listami i telefonami – by zrobili to samo na własnej stronie internetowej? Nie ma czasu. Musimy się spieszyć! Prawdę trzeba wykrzyczeć, by mogła poruszyć najbardziej opornych i obojętnych. Jak widać, historia się powtarza. Tymczasem nie wolno wchodzić dwa razy do tej samej rzeki zła i błędów. Tylko znajomość historii przez 50-tysięczną rzeszę wybierającą nowy zarząd Centrum pozwoli nam wszystkim tej złowieszczej rzeki uniknąć. Mowa tu oczywiście o historii Centrum Polsko-Słowiańskiego i paru innych kluczowych nowojorskich organizacji. Z jej twórcami i burzycielami. Pamiętajmy, że ciągle są wśród nas. Także ci, którzy w niszczącej nas rzece czują się w swoim żywiole. Centrum jest nadal w niebezpieczeństwie. Fakt wznowienia programów przez Bożenę Kamińską znaczy tyle samo, ile ich niedawne zamknięcie pod pretekstem, że nie da się ich prowadzić bez 20-dolarowych składek członków Unii. Znaczy tyle samo, ile jej późniejsza oferta, że przywróci programy, gdy Unia zgodzi się dać jej, jak dawała dotychczas, pół miliona rocznie, a więc 10 dolarów od członka. Znaczy niewiele, jeśli cokolwiek. Bo przecież w finansach Centrum nie zmieniło się NIC. Jak wierzyć pani prezes, która przed paroma zaledwie tygodniami nie mogła prowadzić programów, a dziś może? Jej odpowiedzią jest cisza. I przez tę ciszę trzeba się przebić krzykiem. Krzyczcie całą siłą płuc, transparentów, ulotek, apeli protestacyjnych, artykułów prasowych i listów do redakcji. Bożena Sawa
|
| [P O L PATRIOT (home)] [IN ENGLISH] [POLISH - JEWISH CASE] [O P I N I E] [WOJNA KULTUR] [TLUMACZENIA/RECENZJE] | ||