|
A R T Y K U L Y: - “Czy amerykanscy chrzescijanie syjonisci moga wycofac swoje poparcie dla Zydow? “RELIGIA HOLOCAUSTU” “W tym szalenstwie jest metoda - “Jak feminizm deprawuje ojcowska milosc do corek - “PLAYBOY a rewolucja (homo)seksualna - „Tolerancja” - “Judeo-masonskie korzenie tzw. kultury „modernistycznej” - “Jak powstala polityczna poprawnosc?” CZY AMERYKANSCY CHRZESCIJANIE SYJONISCI MOGA WYCOFAC SWOJE POPARCIE DLA ZYDOW? POWSTRZYMAJMY USTAWE w/s PRZESTEPSTW Z NIENAWISCI, KRYTYKUJAC ADL’ http://www.rense.com/general86/cret.htm Ted Pike Chrzescijanie konserwatysci w Ameryce walcza oswoje przetrwanie, probujac przeciwstawic sie wprowadzeniu federalnego prawa w/s przestepstw z nienawisci. Projekt tego prawa zostal opracowany przez Jewish Anti-Defamation League pod egida B’nai B’rith. ADL nie po raz pierwszy okazuje sie byc wrogiem amerykanskiego prawa do publicznej krytyki. Powinnismy wystepowac przeciwko ADL gdzie tylko mozna: w domu, w kosciele, w pracy, na blogach, w audycjach radiowych oraz w listach do redakcji. Wszyscy powinni wiedziec, ze ADL chce poprzez to prawo zniszczyc wolnosc slowa na swiecie oraz wymoc na Kongresie, aby zostalo ono jak najszybciej uchwalone. Jezeli dostatecznie naglosnimy cala sprawe i rozpoczna sie publiczne dyskusje na temat wspomnianego prawa, ADL moze byc zmuszone do wycofania sie z poparcia go. W przeciwnym razie, jezeli chrzescijanie konserwatysci uswiadomia sobie dostatecznie zagrozenia jakie wynikaja z prawa w/s przestepstw z nienawisci dla religii chrzescijanskiej, wielu z nich na pewno odwroci sie od popierania zydowskich spraw, w szczegolnosci tych, ktore dotycza Izraela. Chrzescijanie moga nawet zaczac postrzegac Izrael jako panstwo przesladujace chrzescijan. ( http://www.truthtellers.org/alerts/christianjewsarrestedisrael.htm Christian Jews Arrested, Persecuted in Israel”, December 18, 2008 at http://www.truthtellers.org) W przeszlosci chrzescijanska Ameryka powstrzymywala agresywne, antychrzescijanskie nastawienie Zydow. Np. w 1998r. zydowscy magnaci przemyslu filmowego (MCA) mysleli, ze moga bezkarnie bezczescic osobe Chrystusa, poprzez nakrecenie bluznierczego filmu Ostatnie kuszenie Chrystusa. Pastor Jerry Falwell publicznie ostrzegal, ze jezeli Zydzi beda dalej i glebiej obrazac uczucia chrzescijan, moze to spowodowac odwet w postaci wzrostu anty-semityzmu. Oswiadczenie Falwella, ktorego wysluchaly miliony amerykanskich chrzescijan, zainspirowalo mnie do napisania broszury The Real Reason behind the Last Temptation of Christ, ktora zostala rozeslana przez NPN do 192 tys. ewangelickich pastorow w Ameryce. Udowodnilem w niej, ze szyderstwo z Chrystusa w tym filmie bylo oparte o Talmud babilonski – najwazniejszy religijny i prawny autorytet wspolczesnego judaizmu. Wedlug Talmudu, Chrystus byl podrzutkiem, szarlatanem, falszywym prorokiem, klamca i glupcem, ktory teraz znajduje sie w piekle w gotujacych sie odchodach (Gittin 56-57a). Spodziewalem sie bardzo negatywnych reakcji ze strony wielu pastorow, ktorzy po przeczytaniu mojej broszury mogli oskarzac mnie o antysemityzm. O dziwo, nic takiego sie nie zdarzylo. Otrzymalem tylko szesc krytycznych odpowiedzi oraz setki zamowien na moja ksiazke Israel: Our Duty, Our Dilemma oraz na video The Other Israel. !2 lat pozniej jeden z najwiekszych zydowskich autorytetow w Ameryce oswiadczyl, ze Last Temptation to bylo najwieksze nieszczescie w stosunkach chrzescijansko-zydowskich w poprzednim stuleciu. Po raz pierwszy bardzo wielu dzialaczy chrzescijanskich w Ameryce zrozumialo, ze media zydowskie chcialy celowo zdesakralizowac w okropny sposob imie i reputacje ich Zbawiciela. Czy wplynelo na nich krotkie oswiadczenie Falwella? Uwazam, ze nie. Stalo sie tak, poniewaz szczegolowo zidentyfikowalem rasowe oraz ideowe motywy jakie kierowaly tworcami tego filmu. Bez masowej akcji rozsylania broszury przez NPN oraz bez udokumentowanych argumentow jakie w niej zamiescilem, niewielu pastorow byloby w stanie zrozumiec judaistyczna zagadke. Oczywiscie, wiekszosc pastorow nie zorganizowalo zadnej akcji na podstawie tej wiedzy, ani nie zaczelo nauczac swoich owieczek o zydowskiej supremacji. Tym niemniej, Holywood zastopowal swoje plany krecenia dalszych bluznierczych filmow. Jakos dotychczas piorun z nieba nie uderzyl we mnie za kare, ze osmielilem sie skrytykowac ‘narod wybrany przez Boga.’ Wrecz przeciwnie, to ze wykazalem podlosc tkwiaca w zydowskich przywodcach, przynioslo woiele dobrego. Kazdy powinien wywrzec podobna presje na ADL teraz, aby uzyskac pozadana reakcje. Dlatego napisalem artykul Who’s Behind the ‘Pedophile Protection Act? http://www.truthtellers.org/alerts/whosbehindpedoprotectact.htm Gdyby prawda, ktora ujawnilem w swoim artykule byla szeroko znana, zadzialalaby jak pochodnia przytknieta do smietnika, z ktorego nagle wyroiloby sie stado szczurow. Mogloby to wywolac powszechna krytyke pod adresem ADL ze strony konserwatywnej prawicy i zmusiloby ADL do powrotu do swojej ciemnej nory. Czy jednak przywodcy konserwatywnych chrzescijan beda miec wystarczajaca odwage i wytrwalosc, aby podjac taka inicjatywe? Ponure milczenie jakie panowalo wsrod nich w ubieglym wieku nie pozwala na optymizm. Jednakze, wsrod nas jest wielu takich, ktorzy maja niewiele do stracenia i odwaza sie zdecydowanie dzialac. Musimy mowic glosno do wszystkich, szczegolnie w tym tygodniu, kiedy wspomniany projekt aktu prawnego dot. przestepstw spowodowanych nienawiscia trafi do Senackiego Komitetu Ustawodawczego. Jezeli w tym przelomowym momencie historii ADL znajdzie sie w ogniu ogolnej publicznej krytyki jako architekt wspomnianego prawa, wiele na to wskazuje, ze ADL moze dac sygnal przywodcom demokratycznym, aby pozwolili umrzec temu prawu smiercia naturalna w Komitecie. W 1998r. dziesiatki tysiecy chrzescijan dzwonilo i wysylalo listy z protestami do MCA przeciwko swietokradczemu filmowi. Zydowscy magnaci filmowi rechotali ze smiechu. To co wplynelo w rzeczywistosci na wstrzymanie The Last Temptation to byla wola NPN, aby dzialac zdecydowanie i oglosic wszystkim prosty, ale oczywisty fakt, ze ‘Za ta zniewaga kryja sie podli Zydzi.’ ADL i zydowscy magnaci filmowi zdali sobie sprawe z zagrozenia jakie dla nich stanowimy i wycofali sie. Wowczas moja sila polegala na tym, ze odwazylem sie powiedziec swiatu to, czego nikt nie smial. Teraz wszystko jest w waszych rekach: miejscowych pastorow, blogerow, sluchaczy radiowych, itd., abyscie dolaczyli do mojej akcji i publicznie wskazali na ADL jako promotora prawa w/s przestepstw z nienawisci. ADL jest czescia zdominowanego przez Zydow swiata mediow, ktore milcza o watpliwosciach dotyczacych wspomnianego prawa oraz o wahaniach ze strony Kongresu. Chca przepchnac ten przepis po cichu, w sekrecie. Tylko wtedy gdy zerwiemy wreszcie zydowskie peta, jakie zacisnely sie na naszych mediach, jak to powiedzial kaznodzieja Billy Graham do Prezydenta Richarda Nixona, Ameryka bedzie miala szanse przetrwac i odrodzic sie. Jezeli nie powstrzymamy teraz ADL, wkrotce wejdziemy w ere takiej zydowskiej potegi, ze syjonistyczni szowinisci nie beda juz potrzebowali poparcia ze strony konserwatywnych ewangelikow, ani nikogo innego. Zostawimy za soba etap prawnych oszustw ubieglego stulecia a wejdziemy wkrotce w faze zydowskiej kontroli opartej na przesladowaniach. Zbliza sie czas, przewidziany przez Chrystusa, kiedy to chrzescijanie beda sadzeni w synagogach i sadach jako antysemici, ktorzy popelnili przestepstwo z nienawisci. (Lukasz 21:12). Dzisiaj jestesmy w sytuacji pasazerow porwanego samolotu Flight 93 nad Pensylwania. ADL spetal i zakneblowal naszych pilotow. Tak jak terrorysta trzymajacy w rekach granat i ostrzegajacy, ze wyciagnie zawleczke, ADL straszy, ze zniszczy kazdego bohatera, ktory odwazy sie wystapic, atakujac go zarzutem antysemityzmu. Problem w tym, ze i tak czeka nas nieuchronna katastrofa. Co jeszcze mamy do stracenia? Jedyna nasza ludzka nadzieja lezy w zbiorowym ataku na terroryste. Miedzynarodowi zydowscy terrorysci z Anti-Defamation League przejeli kontrole nad zachodnia cywilizacja, dazac do realizacji starozytnego zydowskiego marzenia o swiatowej dominacji. Premier David ben Gurion sformulowal ich cel w nastepujacy sposob: ‘Jerozolima nie jest stolica Izraela i swiatowego zydowstwa; ona spiruje do spelniania roli duchowej stolicy swiata’ (David ben Gurion Jewish Chronicle (London, December 16, 1949). ‘W Jerozolimie Narody Zjednoczone zbuduja Swiatynie Prorokow, ktora bedzie sluzyc Federacji Wszystkich Kontynentow; bedzie siedziba Najwyzszego Sadu Ludzkosci, ktory bedzie rozstrzygal wszystkie kontrowersje pomiedzy sfederowanymi kontynentami, jak to przewidzial prorok Izajasz ‘(David ben Gurion Look Magazine, January 16, 1962) Rabin Meyer Kahane wyrazil to nawet bardziej bezposrednio: ‘Zydowskich ludzi nie mozna nigdy zniszczyc. W dniach, ktore nadejda narod zydowski zatryumfuje razem ze swoim Bogiem Historii nad glupota i zlem innych narodow. Wyloni sie gora Syjon, do ktorej zwroca sie wszystkie narody’ (Rabbi Meyer Kahane Jewish Press, Brooklyn, New York, November 1973). Jezus mowil o powstaniu ery, ktora moze wlasnie nadchodzi, kiedy wszyscy chrzescijanie beda znienawidzeni (Marek 13:13), wolnosc slowa zniknie a wszyscy, ktorzy osmiela sie mowic prawde, zostana uwiezieni lub zabici. Mowil, ze nadejdzie czas kiedy ‘nikt nie bedzie mogl pracowac’ i zachecal nas, abysmy pracowali ‘dopoki jest jeszcze dzien’ (Jan 9:4). Czy nie jestem zbytnim optymista kiedy wierze, ze sa jeszcze tacy ludzie jak ja, dla ktorych wolnosc naszych dzieci i wnukow jest wazniejsza niz wlasne zycie lub reputacja? Czy przylaczycie sie do mnie w publicznej krytyce ADL, nawet jezeli niesie to ze soba jakies ryzyko? (Z angielskiego tlumaczyl Stan Sas) „RELIGIA HOLOCAUSTU” - a dialog katolicko-żydowski Wstęp - CZĘŚĆ I Ogłoszona rok temu przez Kongregację Doktryny Wiary deklaracja Dominus Iesus zrazu wydawała się modernistom „łyżką dziegciu w garncu miodu”. Jednak praktyka religijna ostatniego roku pokazała, że stanowi ona - łatwy do wkomponowania element watykańskiej polityki ekumenicznej. Początkowo wyolbrzymiany jednoznaczny, ostry, charakter deklaracji zastąpiła refleksja nad zawartymi w niej odniesieniami do filozofii dialogu międzyreligijnego. Dyskusja wokół tekstu okazała się majową burzą, która równie gwałtownie i szybko rozgorzała, jak też błyskawicznie się zakończyła. Nie znaczy to bynajmniej, że skutki jej wydania nie są dziś widoczne. Polityka ekumeniczna Watykanu względem prawosławia polegająca na głoszeniu zasady Kościoła siostrzanego i rezygnacja z misyjności, delikatna zmiana stosunków katolicko-protestanckich i katolicko-anglikańskich, wskazuje na fakt dużego znaczenia, jaki nadają deklaracji moderniści. Dziwny, niejasny język deklaracji wzbudził sporo wątpliwości wśród wiernych. Deklaracja zawierała dość czytelne odniesienie do prawosławia i sekt protestanckich, często odwoływała się do enigmatycznego pojęcia „innych religii”, brakowało w niej jasnego ustosunkowania się do judaizmu, z którym łączą Kościół liczne więzy historyczne, nie zawsze radosne i pełne sympatii. Ale analiza działań podejmowanych przez kościelną hierarchię w ciągu ostatnich lat na niwie dialogu międzyreligijnego z judaizmem, analiza działań Watykanu z szerokiej politycznej perspektywy dowodzi nieprzypadkowego pominięcia żydów w tekście deklaracji o czym wypadnie jeszcze napisać w dalszej części tekstu. Dialog z judaizmem w przeciągu ostatnich lat nabiera również nowego oblicza, stając się coraz wyraźniej synkretyzmem religijnym opartym na duchu tzw. judeochrześcijaństwa. Nowym elementem tego dialogu stało się coraz częstsze zastępowanie tradycyjnego judaizmu, niezmiennie negatywnie ustosunkowanego do chrześcijaństwa, współczesnym fenomenem religijnym i socjologicznym zwanym „religią Holocaustu”. Celem niniejszego artykułu jest scharakteryzowanie „religii Holocaustu” (oto powstaje na naszych oczach nowa żydowska religia - holocaust) poprzez przypomnienie najważniejszych tez zawartych w tekstach na ten temat, uzupełnienie luk, aktualizację lub odpowiedź na pytania postawione we wcześniejszych artykułach, oraz spojrzenie na dialog katolicko-żydowski z perspektywy holocaustyzmu. Autora niniejszego artykułu interesuje wyłącznie odbiór współczesny wydarzenia historycznego, zwanego Holocaustem lub Shoah, pod którym powszechnie rozumie się podjętą przez hitlerowców próbę całkowitej eksterminacji ludności żydowskiej w Europie w czasie II wojny światowej, wpływ tego wydarzenia na dzisiejszą sferę sacrum, na aktualną kondycję Kościoła katolickiego i podejmowany przez hierarchię kościelną dialog ekumeniczny. Natomiast całkowicie nie interesują autora artykułu wszelkie szczegóły techniczne zbrodni - czy ona nastąpiła, czy nie; w jaki sposób likwidowano ofiary; gdzie dokonywano zbrodni; jaki był jej cel; czy ofiary należały wyłącznie do jednej grupy etnicznej. Wszystkie te zagadnienia autor pozostawia do dyskusji specjalistom. Wzrastające od prawie dziesięciu lat zainteresowanie różnych środowisk religijnych, intelektualnych i politycznych fenomenem holocaustyzmu spowodowało pojawienie się licznych interpretacji tego religijno-socjologicznego zjawiska. Dla jednych Holocaust został przeniesiony w sferę sacrum, uległ mitologizacji, przeradzając się w świecki system religijny dzisiejszego zlaicyzowanego Zachodu. Dla innych mitologizacja Holocaustu jest związana z ekspansywną polityką Izraela. Służy celom tej polityki przez wzbudzanie poczucia winy u nie-Żydów za wydarzenia II wojny światowej, jest moralnym szantażem zmuszającym do uległości względem polityki izraelskiej, której służy wiernie żydowska diaspora. Z tym poglądem zazwyczaj w parze idzie traktowanie religii Holocaustu jako mechanizmu służącego do uzyskiwania olbrzymich, bezprecedensowych w dotychczasowej historii, odszkodowań dla Izraela i żydowskich organizacji na świecie. Sporą grupę zwolenników posiada również pogląd głoszący tezę o postępującej sakralizacji Holocaustu spełniającego od dłuższego czasu rolę zwornika świadomości żydowskiej dla ulegających zeświecczeniu Żydów w Izraelu jak również w diasporze. W tym poglądzie nowa religia holocaustyzm wypiera religię judaistyczną. Ta wielość poglądów świadczy o jednym a mianowicie, że Holocaust nie jest już zwykłym wydarzeniem historycznym takim jak wojny Cezara, bitwa pod Grunwaldem, wojna stuletnia, ale uległ sakralizacji. Bolesne wydarzenia II wojny światowej stały się obiektem manipulacji, w której pozytywne uczucia ludzkie, współczucie, szacunek dla ofiar, zostały wykorzystane dla swoich celów przez niejasne grupy interesów. Do opisywania Holocaustu używa się języka quasi-teologicznego, a cześć mu oddawana jest nieporównywalna z hołdem oddawanym jakiemukolwiek wydarzeniu II wojny światowej, a zmitologizowana formuła przeniknęła na trwałe do świadomości społecznej, np. w postaci używanej powszechnie terminologii. Najpoważniejszym i pierwszym w Polsce opracowaniem dotyczącym religii holocaustu jest dwuczęściowy artykuł Tomasza Gabisia, który ukazał się w kolejnych dwóch numerach pisma „Stańczyk”. Pomimo licznych innych tekstów poruszających te zagadnienia, artykuł T. Gabisia wyróżnia ogrom materiału zebranego do napisania tekstu i wnikliwość w analizie zjawiska, dzięki czemu został on zauważony za granicą i przetłumaczony na kilka języków europejskich. Nie będzie przesadą stwierdzenie, że każde kolejne poruszanie tego tematu może być jedynie dopisywaniem marginaliów do artykułu ze „Stańczyka”. Warto zapoznać się z tezami prezentowanymi przez autora artykułu z powodu dużego znaczenia tekstu dla niniejszego tematu, ale również z powodu niewielkiej jego dostępności. Pierwsza część artykułu pt. Religia Holocaustu posiada kapitalne znaczenie dla tematu przez nas poruszanego. Pomimo politycznego charakteru deklarowanego przez Gabisia już we wstępie swojego artykułu, jego pierwsza część w jasny i bezstronny sposób opisuje i udowadnia postępującą sakralizację Holocaustu, przemianę historycznego wydarzenia w mit, umiejscowienia wydarzeń II wojny światowej w „historii świętej”. T. Gabiś pisze we wstępie: Holocaust nie należy do historii, która minęła, ale jest wszechobecnym, bezustannie aktualizowanym i instrumentalizowanym «mitem», jednym z centralnych elementów kultury, polityki, ideologii współczesnego Zachodu. Pozostając „mitem” żydowskim uległ dzięki massmediom i powszechnej edukacji swoistej uniwersalizacji, uczyniono go pryzmatem, poprzez który patrzy się na historię XX wieku, a nawet na całą historię ludzkości. Rozważając „wieczną teraźniejszość” Holocaustu autor powołuje się na znanego francuskiego anarchistę Serge Thiona piszącego o roli mediów w niszczeniu tych, którzy pragną rozważania tragicznych wydarzeń II wojny światowej jedynie w kategoriach historycznych, naukowych, a nie politycznych, czy teologicznych: Oświęcim jest globalnym punktem odniesienia. Oświęcim jest hasłem potrzebnym do przejścia przez cło. Otwórzcie gazetę dowolnego dnia: za każdym razem zauważycie, że gdzieś wspomniany jest Oświęcim, niezależnie od tego, w jakim kontekście. Słowo „Oświęcim” mówi wszystko (Thion, „Prawda historyczna czy prawda polityczna?” Władza mediów: afera Faurissona, Berlin 1994, s. 20). Warto przy tym zwrócić uwagę, pod czyją kontrolą dzisiaj są media, a więc, staje się jasne w jakim celom mają służyć. W ten sposób Holocaustu nie można badać, trzeba go kontemplować; nie można go rozpatrywać, należy go adorować; nie należy on do sfery profanum, ale do sfery sacrum. „Nie jest to zagłada, ale Zagłada, nie ostateczne rozwiązanie, ale Ostateczne Rozwiązanie, nie holocaust, ale Holocaust” - pisze T.Gabiś. Długo można by cytować przytoczone w artykule poświęconemu „religii Holocaustu” fragmenty książek, wykładów, wspomnień, wycinki prasowe potwierdzające tezy wrocławskiego badacza. Zamknięcie Holocaustu w sferze sacrum, nadanie mu tak decydującego znaczenia. Jak pisze Elie Wiesel (Elie Wiesel, „New York Times”, 16 IV 1978) - Oświęcim nie może być wyjaśniony i nie podlega wizualizacji. Obojętnie, czy jest punktem kulminacyjnym historii czy jej zbłądzeniem, Holocaust jest transcendentny wobec historii. Wszystko w nim wzbudza lęk i prowadzi ku rozpaczy. Umarli są w posiadaniu tajemnicy, której my żyjący nie jesteśmy warci i nie jesteśmy zdolni odkryć - powoduje „ujawnienie się” nowego „sakralnego” podziału czasu. Dzieje świata, dzieje ludzkości, dzieje cywilizacji, dzielą się na dwie części - przed i po Holocauście. „Na początku był Oświęcim”. T. Gabiś pisze: Dziś wszystko jest «po Oświęcimiu» (po Holocauście): Bóg po Oświęcimiu, teodycea po Oświęcimiu, wychowanie po Oświęcimiu, Kościół po Oświęcimiu, myślenie po Oświęcimiu, świat po Oświęcimiu, teologia po Oświęcimiu, Żydzi po Oświęcimiu, chrześcijanie po Oświęcimiu, kultura po Oświęcimiu, filozofia po Oświęcimiu, socjologia po Oświęcimiu itd. Itp, aż do znudzenia. Zdanie redaktora pisma „Stańczyk” dobrze podsumowują słowa Dyrektora Międzynarodowego Instytutu Badań Holocaustu Yad Vashem Izraela Gutmana: Auschwitz - Oświęcim stał się symbolem czasów pogardy i zdziczenia. Mówi się o Oświęcimiu, o świecie, który istniał przed Oświęcimiem i o cieniu niepewności i obawach, które otaczają świat po Oświęcimiu. Oświęcim urósł do rangi symbolu (...). Oświęcim stał się fundamentem nowej religii: „religii Holocaustu”, Religii Oświęcimskiej, tzw. holocaustyzmu. Holocaust stał się wyznaniem wiary dla współczesnych Żydów, czego nie ukrywa m.in. Szewach Weiss: „To jest część naszej kultury, jakby nowa religia dla tych, którzy nie są religijni. Jeżeli po śmierci Chrystusa powstała religia to my mamy moralny obowiązek stworzenia 6 milionów takich religii. U nas właśnie zaczęła się taka nowa religia jako reakcja na zło„ (Szewach Weiss, „Gazeta Wyborcza”, 26 I 1995). „Nowa religia” - by użyć określenia Szewacha Weissa, posiada dobrze dopracowany język teologiczny i zbiór swoich dogmatów. Jednym z najważniejszych dogmatów wynikających z umiejscowienia Holocaustu w „świętej historii”, w sferze sacrum, jest uznanie tego wydarzenia za jednorazowe, niepowtarzalne, bezprecedensowe i nieporównywalne. Szef Ligi Przeciw Zniesławieniu [ADL], która - jak trafnie zauważył T.Gabiś - „specjalizuje się w zniesławianiu wszystkich naokoło jako «antysemitów»”, Abraham Foxman stwierdził: „Holocaust jest szczególnym wydarzeniem. Nie jest on po prostu jednym z przykładów ludobójstwa, lecz prawie udanym zamachem na życie wybranych dzieci Boga a tym samym na Boga samego. Jest to wydarzenie będące antytezą Stworzenia tak jak przekazuje je Biblia; (...) Musi ono być pamiętane z pokolenia na pokolenie” (Biuletyn ADL „On the Frontline”, I 1994, s. 2.). Nie odbiega od takiego ujęcia sprawy Adam Michnik, gdy pisze: „Żydzi zwykle protestują gdy ich tragedię porównuje się do nieszczęść innych narodów. Mają właściwie rację: Zagłada była czymś wyjątkowym. Ale rzeź dokonana przez Turków była dla Ormian też czymś wyjątkowym. Dla Rosjan czy Ukraińców wyjątkowym było doświadczenie Gułagu. Dla Polaków wyjątkowy był pięcioletni hitlerowski terror, powstanie warszawskie, zdrada sojuszników w Jałcie” [Gazeta Wyborcza, 17-18 IV 1993]. T. Gabiś zwraca uwagę na niuans językowy. O ile rzeź Ormian jest wyjątkowa dla Ormian, stalinizm wyjątkowy dla Rosjan i Ukraińców, a okupacja hitlerowska dla Polaków, to Holocaust jest OBIEKTYWNIE wyjątkowy, posiada ogólnoludzką wyjątkowość. Czytając liczne teksty wpisujące się w teologiczny obszar „religii Holocaustu”, uderza potężny ładunek destrukcyjnego i bluźnierczego nihilizmu. „Żydzi w obliczu Zagłady zostali sami, ich samotność można porównać do samotności Boga” (Elie Wiesel, Bóg po Oświęcimiu, s. 23-24). A może po prostu Boga nie ma? Na to pytanie odpowiadają holocaustyści w różny sposób. Piotr Rawicz stwierdza, że Bóg oszalał, Robert Mc Afee Brown twierdzi, że Bóg padł ofiarą „tego masowego mordu”, dla Richarda Rubinsteina egzystencja Boga po Oświęcimiu jest wątpliwa, bo jeśli by istniał, musiałby być „moralnym potworem”, Fredrich - Wilhelm Marquardt uważa, że wiara doszła do kresu, Theo Klein uznaje, że niebo „było wtedy puste i takie powinno pozostać”, a Ferdinand Camon popiera tezę, że istnienie Auschwitz stawia pod znakiem zapytania egzystencję Boga. Warto już w tej chwili zaznaczyć, że ateizm powyższych poglądów jest jedynie pozorny. Rozpaczliwy okrzyk: „Boga nie ma po Oświęcimiu!” nie łączy się ze wściekłym, ateistycznym hasłem bolszewików. Wypadnie nam o tym pisać jeszcze szerzej w dalszej części artykułu. Temu pozornemu ateizmowi nie daje się zwieść T. Gabiś. (...) Holocaust nie jest traktowany jak jedno z historycznych wydarzeń, ale jako wydarzenie rangi „kosmicznej”, które jest tak demoniczne i tak infernalne, że każe stawiać pytania ostateczne. Autor omawianego artykułu zauważa: Nowa religia (...) ma swoje święte miejsca, święte teksty, swoich kapłanów, swoje relikwie, swoje świątynie, swoich heretyków a może nawet „ateistów Holocaustu”, i ożywiana jest potężnym impulsem, aby nawracać i aby panować. Przytaczane powyże cytaty pisane były przez żydów. Już pobieżne przyjrzenie się dogmatom „religii Holocaustu” pozwala stwierdzić, że stoi ona w opozycji do katolicyzmu. Jednoznaczność wypowiedzi cytowanych w artykule T. Gabisia jest dla katolika jasna - Holocaust znosi chrześcijaństwo, uwidacznia bezsens chrześcijaństwa, jego małość, a nawet bluźnierczość w obliczu Shoah. Holocaust „usuwa w cień centralne wydarzenie chrześcijaństwa, czyli Ofiarę Chrystusa” - pisze redaktor „Stańczyka”. Jak to ujął Franklin Littwell w swoim artykule pt. „Ukrzyżowanie Żydów”, Oświęcim stał się „Golgotą milionów ukrzyżowanych”. Z kolei Jeffrey Hart nazwał Holocaust „ekwiwalentem Ukrzyżowania. Izrael stał się ekwiwalentem Odkupienia”. Teolog Joachim Baptist Metz pisze: „Uważam każdą chrześcijańską teodyceę i każde mówienie o «sensie» w obliczu Oświęcimia, które biorą początek poza lub poniżej tej katastrofy, za bluźnierstwo”. Paradoksalnie w tym samym tonie wypowiedział się Jan Paweł II w czasie wizyty w Oświęcimiu w 1978 roku, nazywając to miejsce „Golgotą naszych czasów”... Analizując tekst awangardowego w dalszym ciągu teologa o. Wacława Hryniewicza OMI pt. Niepojęty Bóg w obliczu piekieł świata („Znak” nr 4, 1996), T. Gabiś zauważa wśród modernistycznych zwolenników „religii Holocaustu” wstęp do przyszłej całkowitej kapitulacji przed jej dogmatami. Ojciec Hryniewicz i ks. Czajkowski próbują jeszcze godzić chrześcijaństwo z nową religią, jeszcze nie zrównują Golgoty Jezusa Chrystusa z Oświęcimiem, ale piszą już o „podobieństwie do WYDARZENIA (podkreślenie moje! - H. H.) Krzyża i zstąpienia do Otchłani” (sic!). Jednocześnie modernistyczny podział na Kościół przedsoborowy i posoborowy uzyskuje nowy wymiar w zetknięciu się z „doświadczeniem” Shoah tworząc - można rzec - Kościół przedholocaustowy i poholocaustowy, z nową teologią, nową biblistyką, nową teorią, nowym stosunkiem do judaizmu itd. W ten sposób chrześcijaństwo zostaje wyparte przez „religię Holocaustu” a krzyż coraz bardziej przypomina krematoryjny komin... I tylko w ten sposób, pokornie akceptując najpierw równoważność, a później wyższość ofiary Holocaustu nad Ofiarą Jezusa Chrystusa, można zostać dopuszczonym przez najwyższych kapłanów nowej religii do wspólnego stołu co staje się udziałem wielu modernistów. Ci, którzy obstają twardo przy katolickiej wizji kontaktów z judaizmem, mówią o nawracaniu żydów, stają się wrogami publicznymi wyznawców „religii Holocaustu”, nazywani antysemitami, o czym przekonali się niejednokrotnie tradycjonaliści katoliccy. Skoro „ już w samym dążeniu do nawrócenia Żydów dzisiejsi historycy widzą rodzaj duchowego «ostatecznego rozwiązania» - jak to określili Alice i Roy Eckardtowie, bo jest to przecież dążenie do tego, żeby Żydów więcej nie było” (Henryk Grynberg, Prawda nieartystyczna, Katowice 1990, str. 39), to w takim razie Kościół przedholocaustowy, chrześcijaństwo misyjne odpowiedzialne jest za Holocaust, za który musi odpokutować. Wina chrześcijan za Holocaust jest dla zwolenników nowej wiary bezdyskusyjna: „Nienawiść, która doprowadziła do tej zbrodni wyrosła z chrześcijańskiego antysemityzmu” [H. Grynberg]; „sześć milionów ludzi zostało wymordowanych przez spadkobierców chrześcijaństwa z tej tylko przyczyny, że byli Żydami” (H.Kremers); „... dla Żydów - działania nazistów były ostateczną konsekwencją tradycyjnego chrześcijańskiego antysemityzmu” (A. Graczyk); źródło Holocaustu tkwi w „... pierwotnej teologii nienawiści do Żydów apostoła Pawła i Ojców Kościoła” (G. Steiner); wreszcie: „To właśnie chrześcijański antysemityzm umożliwił zaistnienie Holocaustu” (o. W.Hryniewicz OMI). Rola jaką przywiązują dzisiejsi teoretycy i praktycy ekumenizmu z jednej strony a wyznawcy holocaustyzmu z drugiej strony do oficjalnego przyznania się Kościoła do współodpowiedzialności za Holocaust świadczy o wyjątkowej wadze tego aktu dla przyszłości Kościoła. Czy pozostanie on Kościołem katolickim, czy stanie się „odrębnym obrządkiem w ramach światowej religii Holocaustu” T. Gabiś podsumowuje: Nic bardziej nie dowodzi tego że Kościół kapituluje przed religią Holocaustu. Dialog można dziś prowadzić z każdym: z wyznawcami judaizmu, muzułmanami, animistami, ateistami. Tylko dialog z tymi, którzy nie chcą wyznawać religii Holocaustu jest wykluczony. Ostatni rozdział I części artykułu T. Gabisia i aneks poświęcone zostały miejscu wyznaczonemu Polsce i Polakom w „religii Holocaustu” i interpretacjom holocaustyzmu w pismach prawicy niemieckiej. Nie posiadają tak dużej wagi dla interesującego nas zagadnienia, pomimo tego warto zapoznać się z najważniejszymi politycznymi tezami T. Gabisia. Miejsce wyznaczone Polsce i Polakom w ramach „religii Holocaustu” jest dla przytłaczającej większości mieszkańców naszego kraju niezrozumiałe, zważywszy na zaangażowanie Polaków w pomoc niesioną Żydom w czasie II wojny światowej. Jest ono zazwyczaj traktowane przez Polaków jako gruba niewdzięczność względem tych, którzy mają posadzonych najwięcej drzewek w Instytucie Yad Vashem i otrzymali najwięcej medali „Sprawiedliwy wśród narodów świata” za ratowanie Żydów. Według Żydów, Polska stała się w czasie II wojny światowej ‘epicentrum Zagłady’, miejscem gdzie ujawniło swoje oblicze absolutne zło świata, dokonujące rytualnego mordu nad „Narodem Wybranym”. Natomiast Polakom wyznaczono rolę biernych obserwatorów tego dramatu, ze względu na odwieczną wrogość polskich chrześcijan do Żydów. W ten sposób Polska ziemia, „użyźniona” żydowską krwią i popiołem została „skażona”, „zbezczeszczona” (Jan Błoński, Biedni Polacy patrzą na getto, Kraków 1994), stała się „drugim Egiptem” (zob. Powt 4, 20) zamienionym w pustynię. Dosadnie wyraził to Elie Wiesel: „Jeśli chodzi o Polaków... Nie jest to zwykły przypadek, że obozy największej zagłady powstały u nich, w Polsce, a nie gdzie indziej” (Elie Wiesel, Pieśń umarłych, Wrocław 1991, s. 143). Rola przyznana Polakom jest rolą „metafizycznego wroga„, odpowiedzialnego - może w mniejszym stopniu niż Niemcy - ale odpowiedzialnego za Holocaust. Świadczy o tym wpisanie w 1996 r. w program jerozolimskich Dni Upamiętnienia Zagłady i Bohaterstwa wspomnienia (rzekomo) „polskiej” zbrodni na Żydach, czyli tzw. „pogromu kieleckiego”. W Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie znajduje się zdjęcie kończące ekspozycję przedstawiające „pogrom kielecki”. Tak zwany „pogrom kielecki” uznaje się za historyczną część, polskiego finału Holocaustu. Łatwo w tym kontekście zrozumieć walkę, jaka trwa wokół interpretacji wydarzeń w Jedwabnem z 1941 r. T. Gabiś zwraca uwagę, że rola wyznaczona Polakom jest prawie identyczna z tą wyznaczoną Niemcom. Można powiedzieć, że w „holocaustycznej egzegezie historii” Niemcy i Polacy „jadą na tym samym wózku”. „W «religii Holocaustu» zawarty jest spreparowany dla Niemców i Polaków dogmat o wiecznej winie przechodzącej z ojca na syna i każdy, kto tę religię akceptuje, musi równocześnie uznawać i ten dogmat i tę „metafizyczną winę” - pisze T. Gabiś. Czyli ten dogmat Żydzi z siebie przelali na Polaków i Niemców. Zdają sobie z tego sprawę konserwatyści niemieccy i część niemieckich katolików, którzy wnikliwie analizują i komentują kolejne etapy powstawania i krzepnięcia religii Holocaustu, musimy i my zdawać sobie z tego sprawę. Druga część tego niezwykle interesującego artykułu porusza również tematy polityczne, a mianowicie funkcjonowanie religii Holocaustu wśród Żydów izraelskich i żyjących w diasporze, roli, jaką wyznaczono holocaustyzmowi w polityce Stanów Zjednoczonych, odbiorowi w państwach europejskich i wadze, jaką przywiązują demokratyczni liberałowie do nowych dogmatów. Już powyżej przedstawione opracowanie artykułu T.Gabisia ukazuje niezwykle silny związek nowej religii z polityką. Posiada ona bardzo czytelnie określone cele polityczne. Jednym z tych mocno akcentowanych zarówno przez zwolenników jak i przeciwników religii Holocaustu zadań jest budowa jednolitej tożsamości politycznej Żydów. Wiąże się to ze stopniowym zeświecczeniem i upadkiem rabinatu, utrzymującym się rozproszeniem Żydów żyjących w Izraelu i diasporze, oraz różnymi tradycjami kulturowymi obywateli Izraela. W tym kontekście religia Holocaustu byłaby czymś na kształt bismarckowskiego Kulturkampfu, zmierzając do pełnego ujednolicenia Żydów. Pamięć o Holocauście to dziś jeden z głównych elementów budowania tożsamości Izraelczyków - zarówno tych, których korzenie rodzinne są w Europie, jak i tych, których przodkowie pochodzą z krajów islamskich (Dyrektor Yad Vashem Avner Shalev, Gazeta Wyborcza, 14-15 VIII 1995). Problem ten rozpatruje wydana ostatnio w USA, a dostępna już w wielu krajach europejskich, praca żydowskiego historyka z Chicago Petera Novicka. Badania socjologiczne Amerykańskiego Komitetu Żydów, na których m.in. opiera się Novick stwierdzają, że wśród działań i zachowań najważniejszych dla żydowskiej tożsamości od kilku lat króluje Holocaust, wypierający świadomość religijną i polityczną w znaczeniu syjonizmu. Historyk stwierdza: Żydzi w USA doskonale asymilują się z amerykańskim społeczeństwem. W rezultacie małżeństw z gojami liczba ortodoksyjnych Żydów stale spada. Nieznaczy to, że pokolenia z tych małżeństw nie czują się Żydami. Teraz świadomość Holocaustu zastępuje czasem religię jako wyznacznik żydowskiej przynależności. Jesteś prawdziwym Żydem, jeśli Holocaust staje się częścią twej świadomości. W swoich mimo wszystko „poprawnych politycznie” poglądach Novick idzie dalej, zauważając następującą sakralizację Holocaustu postępującą od lat 70 wraz z emisją serialu pt. Holocaust przez stację NBC i budowy przez Cartera Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, a skończywszy na działaniach Simona Wisenthala w Los Angeles i Liście Schindlera. Poglądy chicagowskiego historyka omawia interesujący artykuł Adama Krzemińskiego zamieszczony w „Polityce”. Krzemiński opierając się na książce Novicka przyznaje, że „holocaust stał się wręcz sakralnym mitem amerykańskiej kultury masowej”, czego nie można wyjaśnić jedynie dużą ilością Żydów, którzy są „narodem Księgi” i „narodem pamięci”, ale przede wszystkim tym, że są narodem Hollywood, TV, mediów, komiksów, uniwersytetów. Z tego bierze się szeroka prezentacja Holocaustu w tematyce kulturalnej USA. Novick odwracając tezę Zygmunta Freuda o pamięci zbiorowej, opiera się na koncepcjach zabitego w Buchenwaldzie Maurice’a Halbwachsa, „że zbiorowa świadomość jest zawsze ahistoryczna, a nawet antyhistoryczna”, opiera się na mitycznych archetypach, nie zawierających zbyt wiele prawdy. „RELIGIA HOLOCAUSTU” - a dialog katolicko-żydowski CZĘŚĆ II Tuż po wojnie Holocaust nie był atrakcyjnym tematem i mitem politycznym w USA ani dla Żydów, ani dla głównych sił politycznych. „Amerykańskie organizacje żydowskie zabiegały o to, by w prasie czy w filmach hollywodzkich nie podkreślano żydowskich cierpień”. Holocaust w Ameryce zawłaszczyli komuniści żydowskiego pochodzenia. Novick przypomina pogrzeb Rosenbergów skazanych na śmierć za szpiegostwo na rzecz ZSRR, na którym odśpiewano pieśń „żydowskich bojowców”: „Nigdy nie mów, że idziesz w ostatnią drogę”. Żydowskie kręgi konserwatywne i liberalne temat Holocaustu starały się przemilczeć. Zmiana nastąpiła pod koniec lat 60, po „wojnie sześciodniowej”, kiedy Izrael w 1968 r. został oficjalnie uznany za filar polityki bliskowschodniej USA i pod koniec groźnej dla Izraela wojny Yom Kippur z 1973 roku. Wydarzenia te zdaniem Novicka skierowały zainteresowanie w stronę Holocaustu. Ale prawdziwa przyczyna leżała w głębokiej identyfikacji z innymi Żydami w momencie rozpadu tradycyjnego autorytetu rabinatu. Postępujący „łagodny holocaust”, czyli utrata świadomości etnicznoreligijnej przez Żydów spowodowała poszukiwanie takiego elementu który stanowiłby dla nich spoiwo. Był nim Holocaust, który od lat 70 ulega stopniowej sakralizacji, przekształcając się w „religię zastępczą”. Żydowski publicysta Adi Ophir pisze: Przyjmuje ona cechy religii zastępczej, z własną synagogą [muzeum Holocaustu] z doktryną o wyjątkowości żydowskiego cierpienia, z Wielkim Kapłanem Eli Wieselem, z nowymi przykazaniami [nie porównuj: „nie będziesz miał innego Holocaustu przede mną”], z nową Drogą Krzyżową [w Muzeum Holocaustu zwiedzający otrzymuje biogram konkretnej ofiary Zagłady i idzie stacjami jej męki], a także ze swoimi relikwiami, pamiątkami po zgładzonych, i z własnymi świętymi, którzy przeżyli Noc Ofiary Całopalenia (Holocaust). W liberalnym piśmie „Tikkun” Philip Lopate pisał: Nic na to nie poradzę, ale w tej „zadumie z Zagłady” widzę nowy wariant Przymierza z Bogiem, tyle, że teraz naród wybrany został do tego, by szczególnie cierpiał. Tym samym Holocaust staje się niczym innym jak okazją do żydowskiego szowinizmu. Z socjologicznego punktu widzenia sakralizacja Holocaustu stworzyła „nową kulturę ofiar”, która idealnie pasuje do lewicowo-liberalnej ideologii, w której status ofiary daje pozycję uprzywilejowaną. Zdaniem Novicka: „...jest to intelektualnie bezpłodne, ponieważ każde tego rodzaju ludobójstwo jest wyjątkowe i porównywalne zarazem”. W sumie należy podkreślić, że nie ma w pracy Petera Novicka takich tez, których nie możemy znaleźć w artykule T. Gabisia. „Mit założycielski” Innym aspektem tego problemu jest coś znacznie większego niż integracja Żydów. Wraz z upadkiem syjonizmu, stał się Holocaust - używając określenia Rogera Garaudy’ego - „mitem założycielskim Izraela”. Wieloletni prezes Światowego Kongresu Żydów Nahum Goldmann pisał: „Nie jestem pewien, czy państwo żydowskie istniałoby dziś bez Oświęcimia; po Oświęcimiu nie-Żydzi mieli wyrzuty sumienia i byli skłonni traktować nas w sposób uprzywilejowany. Z tego powodu opowiedzieli się za państwem żydowskim; Do tego dochodzi ścisły związek pomiędzy państwem Izrael a ludobójstwem. Mówię często, że Żydzi swoje państwo nie opłacili tysiącami młodych ludzi, którzy polegli w czterech wojnach izraelskich, lecz sześcioma milionami ofiar narodowego socjalizmu” (Żydowski paradoks. Syjonizm i żydostwo po Hitlerze, Frankfurt n. Menem 1988, s. 77, 111, 126). Ale Holocaust to nie tylko fundament z krwi i popiołu państwa Izrael, ale również ultima ratio istnienia Żydów na świecie. Izrael, jego bezpieczne funkcjonowanie, zdaniem T.Gabisia gwarantuje, że Holocaust się nie powtórzy - Holocaust staje się więc wyznacznikiem polityki Izraela. Staje się również sposobem uzyskiwania olbrzymich korzyści finansowych. Długie jałowe spory można prowadzić o wzajemne relacje i zależności polityczne pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Izraelem. Niezaprzeczalnie polityka amerykańska stoi na straży religii Holocaustu, jako wygodnego oręża w walce politycznej. Na pewno nie można ograniczać posługiwania się religią Holocaustu przez establishment amerykański wyłącznie do gry geopolitycznej na Bliskim Wschodzie. Powodzenie religii Holocaustu w Stanach Zjednoczonych wiąże się z dużymi wpływami diaspory żydowskiej w tym kraju, uległości amerykańskich środowisk liberalnych, widzących w holocaustyzmie duże możliwości realizacji własnych celów stworzenia Nowego Porządku Światowego. Jeden z amerykańskich działaczy loży B’nai B’rith Ian J. Kagedan stwierdził: „Pamięć o Holocauście jest czymś zasadniczym dla budowy Nowego Porządku Światowego” („Toronto Star”, 26 XI 1991). Według T. Gabisia „religia Holocaustu” jest w Stanach Zjednoczonych „elementem demoliberalnego mesjanizmu, wyrazem świeckiej potrzeby zbawienia świata czyli osiągnięcia «the end of history» równoznacznego z globalną ideologiczno-kulturalno-gospodarczo-polityczną hegemonią USA, z powstaniem amerykańskiego państwa światowego (...)”. Nowa wiara doskonale wpisuje się według licznych badaczy w „amerykańską ideę wybraństwa - samowyniesienia przez samojudaizację”, charakterystyczną dla anglosaskiego protestantyzmu. Amerykański publicysta konserwatywnego pisma „All These Things” Michael A. Hoffman wspomniany na łamach katolickiego pisma „The Remnant” stwierdził, że Holocaust stał się „nową religią państwową” w USA, rozgłaszaną przez media - ostatnią religią w którą naprawdę wierzy zlaicyzowany Zachód. „Naszą religią państwową jest naturalnie Kult Komór Gazowych. Główną świątynią jest amerykańskie Muzeum Holocaustu. Liturgią... jest Lista Schindlera”. Jest to forma religii obywatelskiej, świeckiej, która neguje odkupienie ludzkości przez Chrystusa na Kalwarii, zastępując je doświadczeniami Żydów z Auschwitz, jako centrum historii ludzkości. W jednym ze swoich esejów Hoffman pisze o wszechobecności religii Holocaustu w telewizji, filmie, w rządzie, polityce, edukacji i kulturze. Podsumowanie nie jest optymistyczne: Nowa religia państwowa zarządziła całkowite podporządkowanie; nie wierzący powinien zostać natychmiast napiętnowany, oczerniony stoi w obliczu utraty dobrej reputacji, utraty pracy, a nawet w obliczu fizycznego zagrożenia. Również światowe, zwłaszcza europejskie środowiska demoliberalne partycypują w „religii Holocaustu”. W prowadzonej przez siebie krucjacie przeciwko tradycji europejskiej prezentowanej przez Kościół katolicki, znajdują w holocaustyzmie użyteczne narzędzie w budowie swojego Novus Ordo Saeculorum. T. Gabiś stwierdza, kończąc swoje rozważania, że „religia Holocaustu” jest kulminacją, ostatecznym wypełnieniem ideologii demoliberalnej pragnącej wykorzenić człowieka, zniszczyć wszystkie tradycje religijne, i narodowe, dokonać globalnej niwelacji kultur, stworzyć „Jeden Świat” na gruzach „ludobójczej cywilizacji, która zrodziła Holocaust”\l. Swój cel pragną osiągnąć poprzez zerwanie ciągłości tradycji, która według ich zdania jest zbrodnicza, ponieważ wydała Holocaust. Andrzej Szczypiorski twierdził: W pewnym sensie cała europejska cywilizacja ponosi odpowiedzialność za Holocaust. Eksterminacja europejskich Żydów była następstwem liczącej dwa tysiące lat europejskiej historii. (...) Była to zorganizowana realizacja brudnych pragnień chrześcijaństwa z okresu średniowiecza: wypędzenie z Hiszpanii, z Francji, z Nadrenii. Żydzi byli zawsze kozłami ofiarnymi chrześcijaństwa [Der Tagesspiegel, 30 I 1997]. W podobnym tonie wypowiadają się inni bojownicy o „wolność słowa”, „pluralizm światopoglądowy” i „postawę krytyczną”. Pytanie, które machinalnie nasuwa się - gdzie ta „wolność słowa”, ten „pluralizm światopoglądowy”, ta „postawa krytyczna” względem Holocaustu? Nie ma, bo być nie może. Dogmatów się nie dyskutuje, w dogmaty się wierzy! „Religia Holocaustu jest więc podstawą demoliberalnego fundamentalizmu zapewniającego obecnie rządzącym elitom utrzymanie się przy władzy” - pisze T. Gabiś. Podsumowując: dzięki dwuczęściowemu artykułowi T.Gabisia „religia Holocaustu” została w Polsce starannie zanalizowana na ówczesnym etapie jej rozwoju i scharakteryzowana. Dogmaty wyznawane przez „religię Holocaustu” można ograniczyć do czterech zasadniczych: 1. Holocaust, czyli eksterminacja Żydów w czasie II wojny światowej była wydarzeniem jednorazowym, bezprecedensowym w dziejach ludzkości, przez co stanowi centrum historii ludzkości; 2. Holocaust znosi dotychczasowy stosunek człowieka do Boga i ogólnoludzkich wartości, człowiek uniezależnia się od Boga, który swoim brakiem litości utracił ludzki szacunek - w konsekwencji jedynie człowiek jest godny być bogiem; 3. Chrześcijaństwo, szczególnie Kościół katolicki ponosi zbiorową odpowiedzialność za Holocaust; 4. Holocaust uwidacznia porażkę, marność i zakłamanie cywilizacji europejskiej, którą należy zrewidować. Wszystkie wiążą się one mniej lub bardziej z tematem tego artykułu, więc zostaną rozpatrzone w dalszej części tekstu. Holocaustyzm a amerykanizm Niedługo po opublikowaniu drugiej części artykułu w ‘Stańczyku’, temat podjęło pismo „Fronda”, zamieszczając trzy teksty na temat „religii Holocaustu”. Artykuł Igora Figi stanowił omówienie analizy T. Gabisia, natomiast uzupełniały go bardzo interesujące teksty wzbogacające naszą wiedzę na ten temat. Artykuł Marka Konopki pt. „Czy Żydom grozi duchowy Holocaust?” stanowi omówienie kontrowersyjnych wątków pracy rabina Byrona L. Sherwina. Rabin Sherwin przyznaje, że większość Żydów amerykańskich żyje „mitem Holocaustu”, nie mającym odzwierciedlenia w prawdzie historycznej. Swój sąd, opierają na dogmatycznej opinii, że w czasie wojny cierpieli jedynie oni, co uniemożliwia jakiekolwiek porozumienie z Polakami i wypacza obraz rzeczywistości historycznej. Autor książki stwierdza, że „religia Holocaustu” idealnie wpasowuje się w tzw. „amerykańską religię obywatelską”, stanowiącą zlaicyzowaną religię państwową, „za pośrednictwem której naród amerykański odnosi się do swoich perspektyw i przeznaczenia” „Religia obywatelska” zakłada pojmowanie narodu amerykańskiego jako narodu wybranego przez Boga, o czym już pisał red. „Stańczyka”. Ortodoksyjny rabin Sherwin stwierdza, że Żydzi amerykańscy traktują siebie jak naród wybrany wewnątrz narodu wybranego, „uważają się za nowy rodzaj Żydów, który pozostawił za sobą Europę oraz pamięć prześladowań, biedy, pogromów i ucisku” Właśnie ten rodzaj Żydów najbardziej zsekularyzowanych, negatywnie ustosunkowanych do ortodoksyjnego judaizmu, natomiast doskonale wpasowanych w „amerykańską religię obywatelską” jest nośnikiem zmitologizowanego Holocaustu. Powstanie religii Holocaustu łączy się nierozerwalnie z kryzysem syjonizmu. Wśród samych ortodoksyjnych Żydów jest sporo rozbieżności na temat syjonizmu, niemniej w opinii rabina Sherwina syjonizm jest nierozerwalnie związany z holocaustową mitologią, która jego zdaniem jest czymś na kształt „religii obywatelskiej”. Podkreśla w swojej książce bardzo negatywne stanowisko syjonistów po wojnie względem Żydów z Europy, którzy przeżyli obozy koncentracyjne. Aż do końca lat 60 w Izraelu nic nie mówiono o Holocauście ani o Auschwitz, ponieważ nie pasowały do syjonistycznego obrazu jednego niepodzielnego narodu żydowskiego, w jednym państwie Izrael, z jednym wodzem Dawidem Ben Gurionem. Holocaust w myśl ideologii syjonistycznej był zaprzeczeniem starożytnego bohaterstwa Masady, z bezwolnymi, pozbawionymi siły ofiarami pędzonymi na śmierć. Jak pisze pochodzący z Ameryki rabin: - odcinano się od tych, którym udało się przeżyć nazistowskie obozy śmierci, gdy przybywali oni do Izraela po wojnie. Nazwano ich w izraelskim slangu „sabon” - „mydło”. Takie nastawienie było klasycznym wyrazem ideologii syjonistycznej, (...). Można nie zgadzać się z autorem, że zmiana nastawienia nastąpiła w 1967 r. ze względu na prostą paralelę Holocaust - „wojna sześciodniowa”, która była w konsekwencji realną możliwością powtórzenia się Holocaustu. Przyczyny związane z rokiem 1967 są znacznie głębsze w pokładach politycznych niż się rabinowi Sherwinowi wydaje. Książka Duchowe dziedzictwo Żydów polskich jest w wielu przypadkach kontynuacją polityczno-religijnych sporów wewnątrzżydowskich, zwłaszcza, kiedy chodzi o stosunek ortodoksyjnego rabina do syjonizmu. Sherwin oskarża syjonistów o „duchowy Holocaust”, jego zdaniem ideologia syjonistyczna jest czystym bałwochwalstwem, jest „substytutem judaizmu”, opierającym się na zdaniu przedwojennego przywódcy syjonistycznego Włodzimierza Żabotyńskiego: „jedyny Bóg, którego imię brzmi: naród Izraela”. Trudno się pogodzić autorowi książki - chociaż za to właśnie tak bardzo ona podpadła - ze starą tradycją judaistyczną poszukującą źródła wszelkich nieszczęść historycznych w kategoriach kary Bożej za przeniewierstwo Izraelitów (np. Wj 32, 1–35). „(...) Wraz z Holocaustem coś się radykalnie zmieniło, nie tylko w teologii, lecz także w psychice i mentalności Żydów. Tym razem Żydzi odmówili zaakceptowania tezy, że to ich grzechy spowodowały katastrofę”. Doprowadziło to do przeniesienia całej przypisanej winy na innych - na Boga, katolików, Niemców, Polaków itd. W tym przekonaniu ugruntowywał Żydów ruch syjonistyczny. Rabin Sherwin nie podziela w całej rozciągłości tej tradycyjnej koncepcji żydowskiej, ponieważ musiałby przyjąć, że Hitler był karzącym narzędziem Bożej Opaczności. Niemniej odrzucenie tej starej koncepcji teologicznej zdaniem Sherwina może spowodować przyjęcie „fałszywego Mesjasza”. W tym samym tonie utrzymana jest rozmowa zamieszczona we ‘Frondzie’ z ortodoksyjnym rabinem Michaelem Goldbergiem autorem książki Dlaczego Żydzi powinni przetrwać. W jednym z rozdziałów swojej książki rabin Goldberg poświęca zjawisku nazwanym przez siebie „kultem Holocaustu”. Definiując pojęcie kultu stwierdza w rozmowie: Mówię o ściśle określonych postawach, zachowaniach, miejscach, które uprawniają do stwierdzenia, że kult holocaustu rzeczywiście istnieje. Weźmy na przykład świątynie: praktycznie każda amerykańska społeczność żydowska bez względu na to, czy jest duża, czy mała, posiada muzeum - pomnik ku czci ofiar holocaustu. A wśród tych wszystkich miejsc rolę Watykanu odgrywa waszyngtońskie Muzeum Pamięci o Zagładzie. (Żydzi mogą sobie pozwolić na budowę takich pomników, inwestycje żydowskie tego typu są pokrywane z pieniędzy amerykańskiego podatnika - S.F.). Rozmówca zwraca uwagę na olbrzymie koszty budowy (167 mln dolarów), umiejscowienie filii muzeum w Nowym Jorku i Los Angeles oraz wymowne umiejscowienie budynku waszyngtońskiego w alei The Mall, w pobliżu Kapitolu, pomników Jeffersona i Waszyngtona, na czym to zależało „pewnym kręgom” politycznym. W ten sposób - nastąpiła fuzja amerykanizmu z holocaustyzmem. Dla ortodoksyjnego rabina jest nie do pomyślenia, że w całym, olbrzymim muzeum nie ma ani jednej wzmianki o Bogu. Może mieć to tragiczne następstwa. Dawniej, żydowskie (rzekome) wybraństwo brało się z wiary, z przekonania, że Bóg powołał Żydów do swoich celów, obdarzył swoją łaską itd, dzisiejsze wybraństwo zasadza się na przekonaniu o wyjątkowości żydowskiego cierpienia w czasie wojny, o wyjątkowości wydarzenia jakim był Holocaust. Rabin Goldberg sprzeciwia się czynieniu z Holocaustu „czegoś na kształt tajemnicy religijnej, doświadczenia mistycznego”, stwierdzając, że jest to bluźnierstwem. Jak widać z powyższego omówienia sami Żydzi mają bardzo duże kłopoty z wkomponowaniem „religii Holocaustu” w swoją tradycję kulturową, obawiając się utraty swojej tożsamości. Można zaryzykować twierdzenie, że jeśli ma spełnić się obietnica czasów ostatecznych, która mówi o nawróceniu Żydów, to nastąpi ona niechybnie w stosunku do tych wierzących i oczekujących bezskutecznie na Mesjasza, nie zaś tych, którzy zwrócili się w kierunku „złotego cielca”, obdarzając czcią samych siebie... Uwagę mediów w ciągu dwóch ostatnich lat przykuwa pojedynek pomiędzy dwoma amerykańskimi profesorami żydowskiego pochodzenia, wspomnianym już Peterem Novickiem a Normanem G. Finkelsteinem. Pojedynek dotyczący religii Holocaustu, sakralizacji tego ważnego dla Żydów wydarzenia dotyczy ściśle sfery politycznej, ale zawiera również interesujące dla nas szczegóły. Finkelstein nie pisał swojej książki traktując ją jako polemikę z Novickiem, wręcz przeciwnie, w pracy Finkelsteina można znaleźć wiele odwołań do The Holocaust in American Life. Niemniej przerażony konsekwencjami Novick wystraszył się i zaczął publicznie lżyć Finkelsteina za zawarte w jego książce tezy, stwierdzając że Finkelstein sam partycypuje w licytacji ofiar, pisząc o oszukanej swojej matce, więźniarce obozu koncentracyjnego, a tezy atakujące Światowy Kongres Żydów (WJC), „jedynie pozwalają zakwestionować jego pytania”, czyli podważają jego status wykładni Holocaustu. Finkelstein atakuje w swojej książce bez pardonu holocaustyczny establishment amerykański, nie zostawiając suchej nitki m.in. na Davidzie Goldhagenie, Elie Wieselu i Simonie Wisenthalu. W szczególnie dla nas interesującym rozdziale książki Hoaxers, Hucksters and History już na wstępie autor stwierdza istnienie zjawiska religii Holocaustu i definiuje dogmaty jako: pogląd o absolutnej wyjątkowości historycznej Holocaustu i przekonanie, że Holocaust jest szczytowym przejawem odwiecznej nienawiści „gojów” do Żydów. Obie opinie znalazły miejsce w wypowiedziach przedstawicieli żydowskich elit politycznych i pracach naukowych poświęconych Holocaustowi dopiero po 1967 roku, wraz z powstawaniem tzw. „nowego Holocaustu”, czyli ideologii wymyślonej przez żydowskie elity w USA (Finkelstein dokładnie rozróżnia rzeczywiste wydarzenie historyczne - Holocaust, od jego karykaturalnego obrazu - „nowego Holocaustu”) w celu ugruntowania swojej władzy i wyłudzenia olbrzymich kwot finansowych. Finkelstein pisze, że dogmaty holocaustyzmu są dobrze zakorzenione w judaizmie i syjonizmie, które wydatnie przyczyniły się do tworzenia zsakralizowanego obrazu tego wydarzenia historycznego. Arcykapłanem nowej religii jest Elie Wiesel, którego wypowiedzi przenoszą Holocaust w świat sacrum, nadają mu wymiar kosmiczny, wyjątkowy i niezgłębialny. Dla Wiesela Holocaust jest „tajemnicą religijną”, którą głosi po świecie za jedyne 25 tys. dolarów plus limuzyna z szoferem. Finkelstein zauważa, że dogmat o absolutnej wyjątkowości Holocaustu daje Izraelowi absolutne alibi dla swoich działań, a z Żydów czyni „naród wybrany” nie liczący się z prawami innych. Szczególnie groźne zdaniem autora książki The Holocaust Industry jest przekonanie, że Holocaust stanowi kulminację wielowiekowej, genetycznej nienawiści „gojów” do Żydów [zresztą za ich postępowanie], które jest ważnym składnikiem współczesnego, XX-wiecznego antysemityzmu. W przekonaniu antysemitów, tak jak w sprowadzonej ad absurdum spekulacji myślowej Wiesela, nienawiść do Żydów byłaby całkowicie uzasadniona, bo genetyczna, odwieczna. Kończąc drugi rozdział Finkelstein cytuje wypowiedź publicysty poczytnej gazety izraelskiej „Haaretz” Ari Shavit, który komentując ataki izraelskiej armii na Liban w 1996 roku, które zakończyły się masakrą ponad 100 cywilów w Qanie, stwierdził, że Izrael może działać bezkarnie, ponieważ to „my mamy Antidefamation League... i Yad Vashem i Muzeum Holocaustu”. Do czego jeszcze doprowadzi religia Holocaustu? Słowo holokaust [pisane małą literą i przez „k”] pochodzi z greki i oznacza ofiarę całopalną, jaką Żydzi składali Bogu w świątyni jerozolimskiej. Holocaust pisany dużą literą i przez „c” jest terminem ukutym po II wojnie światowej w USA. Aby podkreślić jego wymiar ideologiczny, Autor konsekwentnie pisze o „religii Holocaustu” bądź o „holocaustyzmie” [terminy zamienne] a nie „religii holokaustu” czy „holokaustyzmie” [na ten temat zob. też T. Gabiś, „Stańczyk” nr 1 (30) z 1997 r.] Deklaracja o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Kościół katolicki przyjmuje jasny podział kanoniczny dla niekatolików: 1. heretycy, 2. schizmatycy, 3. poganie, czyli nieochrzczeni i 4. żydzi czyli wyznawcy judaizmu. Warto zwrócić uwagę na ten specjalny status żydów (wyznawców judaizmu) w doktrynie Kościoła katolickiego. O specjalnym statusie tego wydarzenia mógł przekonać się jakiś czas temu opolski historyk dr D. Ratajczak, oskarżony o negowanie zbrodni hitlerowskich w swojej książce „Niebezpieczne tematy”, w której w jednym z rozdziałów zawarł alternatywne opinie historyków dotyczące tej kwestii. Nakład książki skonfiskowano, a historyka zwolniono z Uniwersytetu Opolskiego z zakazem wykonywania zawodu. Podobny charakter miał dramatyczny spór, jaki wybuchł we Francji po wydaniu książki ‘Czarna księga komunizmu’. Historykom postawiono zarzut pomniejszania, czy wręcz negowania wyjątkowości i rozmiarów zbrodni nazistowskich, ponieważ wyniki ich badań obnażyły z całą bezwzględnością zbrodniczość komunizmu. (B. Dobosz, Czarna księga komunizmu. Korespondencja z Francji „Gazeta Polska”, nr 51, 17.XII.1997; A. Arciuch, Czarna księga komunizmu „Nowe Państwo”, nr 1, 2.I.1998, s. 16-17. Terminologia związana z Holocaustem jest bardzo szeroko stosowana w środkach masowego przekazu dla nadania większej siły głoszonym tezom, „holocaust nienarodzonych” - Jan Paweł II, „duchowy holocaust” - rabin Sherwin, „łagodny holocaust” - Cynthia Ozick, „holotours”, „coca-holocaust” „holowood” - R. Okraska), „holocaust bośniacki”, „holocaust czeczeński”, „shoah-bussines” itd. T. Gabiś podaje imponującą bibliografię dotyczącą tego fragmentu. Nowe holocaustyczne rozumienie teodycei można znaleźć w: o. W. Hryniewicz OMI, Niepojęty Bóg w obliczu piekieł świata. Ku teologicznej interpretacji Holocaustu [w:] „Znak”, nr 4, 1996, s. 5. Spośród innych prac wymienionych przez T. Gabisia na uwagę zasługują w tym kontekście praca postępowego psychologa Theodora W. Adorno - Wychowanie po Oświęcimiu, książka Johanna B. Metza - Kościół po Oświęcimiu, książka Friedricha-Wilhelma Marquardta i Alberta Friedländera - Milczenie chrześcijan i człowieczeństwo Boga. Wiele prac roi się od sformułowań: „świat poholocaustowy”, „Kościół poholocaustowy”, „humanizm pooświęcimski” - H. Grynberg, ks. M. Czajkowski przypomina, że Holocaustem „naznaczona została także myśl chrześcijańska i katolicka, zwana odtąd teologią lub (biblistyką) po Oświęcimiu”; dla wspomnianego już T. Adorno „pisać wiersz po Oświęcimiu to barbarzyństwo”; ks. M. Jędraszewski rozważając filozofię E. Levinasa uważa że „po Auschwitz nie można filozofować po grecku”; prof. Z. Bauman, na kartach swojej pracy Nowoczesność i Zagłada, Warszawa 1992, pragnie zrewidować dotychczasową socjologię. Oświęcim jako synonim Holocaustu przewartościowuje wszystkie dotychczasowe wartości. A więc, z tego co widzimy, Żydzi już od dawna przygotowywali nową religię Holocaustu. Dopełniając artykuł T. Gabisia, można już chyba powiedzieć o „psychologii po Oświęcimiu”. Praca dr A. Grochowskiej pt. Elementy prania mózgu w procesie zagłady Żydów, Wa-wa 1996, opierając się na cytowanych w omawianym artykule pracach popiera w pełni tezę o „bezprecedensowości zagłady Żydów” w porównaniu z rzezią Ormian, eksterminacją kułaków czy ludobójstwem Pol Pota. W pierwszym rozdziale autorka składa obowiązujące credo „religii Holocaustu”: „To, co wyjątkowe w Holocauście, to totalność jego ideologii i przełożenie tej abstrakcyjnej koncepcji na planowe, logicznie realizowane masowe morderstwo”; porównując statystki różnych genocydów i strat ludzkich z czasów II wojny światowej dokonując interpretacyjnej ekwilibrystyki pisze: „Jednak względna liczba Żydów europejskich zabitych podczas II wojny światowej była większa niż dla jakiegokolwiek innego narodu. Zagłada Żydów miała być totalna, że żaden Żyd nie miał ocaleć” (s. 18). Hugon Hajducki – www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/ a nastąpi W TYM SZALENSTWIE JEST METODA William Norman Grigg (The New American, Vol. 16, No. 22, pp.10-14) Nie wszyscy zdaja sobie sprawe z tego, ze obecny atak na tradycyjna chrzescijanska kulture Ameryki i Europy opiera sie na teorii znanego ideologa, wloskiego komunisty, Antonio Gramsci’ego, ktory opracowal strategie budowania panstwa totalitarnego. W kazdym totalitarnym panstwie uciskanych jest wiecej niz uciskajacych. Jakkolwiek takie panstwa tworzy sie w oparciu o strach i terror, to niemozliwe jest stworzenie takich panstwowych instytucji, ktore bylyby w stanie kontrolowac wszystkich i wszystko w tym samym czasie Tak wiec, tyran, ktory chce zdominowac cala populacje, musi zastosowac takie srodki, ktore zmusza ofiary, aby same zakuly sie w niewole. Aldous Huxley, autor klasycznej antytotalitarnej ksiazki Nowy Wspanialy Swiat, wyjasnia, ze w idealnym systemie totalitarnym wladcy nie musza stosowac przymusu, aby kontrolowac populacje, gdyz sami poddani lubia swoje poddanstwo. W idealnym panstwie totalitarnym Huxley’a spoleczenstwo jest kontrolowane poprzez wykorzystanie seksu, narkotykow, niewyszukana rozrywke, slogany oraz zaspokajanie sztucznie tworzonych zachcianek. Rosyjski antykomunista Aleksander Zinowiew, autor znany na calym swiecie, opisal w jaki sposob Zachod, a szczegolnie Stany Zjednoczone, staczaja sie w kierunku kultury totalitarnej, jaka przewidzial Huxley. “Wystarczy wlaczyc TV, pojsc do kina, przeczytac jakis bestseller, posluchac muzyki, wszedzie promowanie kultu seksu, przemocy i pieniadza. Szlachetne slogany o potrzebie tolerancji i respektu dla innych ukrywaja te trzy filary totalitarnej demokracji” (Le Figaro, 24.07.1999) .Zinowiew, dysydent przesladowany w czasach rezimu Brezniewa, doskonale rozumial w jaki sposob totalitarna wladza podwaza kulturalne instytucje wolnego spoleczenstwa. Czesto wladzy nie mozna przechwycic wprowadzajac od razu totalna dyktature. Nieraz niezbedne jest stopniowe, cierpliwe podporzadkowywanie waznych instytucji i konsolidowanie wladzy. Podstawy teoretyczne dla tego rodzaju dzialan opracowal wloski komunista Antonio Gramsci, ktory wiedzial, ze tworzenie totalitarnego panstwa wymaga oslabienia instytucji, ktore izoluja poszczegolnych obywateli od wplywow wladzy, takich jak rodzina, zorganizowana religia, itd. oraz systematyczne przedefiniowanie kultury,w taki sposob, aby ustanowic nowy porzadek polityczny. Haslo Gramsciego brzmialo” “Przechwycic kulture!” W swoim opracowaniu The two revolutions: Gramsci and the Dilemmas of Western Marxism, marksistowski teoretyk Carl Boggs podkresla, ze “transformacja ku socjalizmowi musi przebiegac na dwoch oddzielnych, ale zaleznych od siebie terenach: panstwa i gospodarki.. Ci, ktorzy chca zwyciestwa socjalistycznej rewolucji, nie moga wygrac poprzez proste obalenie istniejacej machiny panstwowej, albo zniszczenie starych instytucji lub nawet powolanie do wladzy liderow, ktorzy okreslaja siebie jako komunisci. Musi nastapic rowniez stopniowe opanowanie sil spolecznych wyrastajacych z serca spoleczenstwa kapitalistycznego.” Rudi Dutschke okreslil ten process jako “dlugi marsz poprzez instytucje.” - przejmowanie uniwersytetow, szkol, mediow, rozrywki, kosciolow i religijnych grup, fundacji i innych czolowych instytucji przez marksistow. Sukces ataku kulturalnego w stylu Gramsciego na Ameryke potwierdzil Michael Walzer w pismie marksistowskim Dissent w 1996r. Jako przyklady zwyciestwa rewolucyjnej lewicy, Walzer wymienia: widoczne wplywy feminizmu, rezultaty akcji afirmacyjnej, pojawienie sie ruchu gejowskiego oraz naglasnianie tych spraw przez media. Nastepnie, akceptacje pluralizmu kulturowego, przemiana rodziny, wzrost rozwodow, zmiana rol plci, postepujaca sekularyzacja, usuwanie religii a szczegolnie chrzecijanstwa ze sfery publicznej (ze szkol, podrecznikow, swiat), abolicja kary smierci, legalizacja aborcji, ograniczenie prawa do posiadania broni, itp. Wszystkie te “dokonania” zostaly narzucone spoleczenstwu przez “liberalne elity”a nie sa rezultatem presji mas lub partii reprezentujacych wiekszosc. Postepujace zmiany odzwierciedlaja lewackie lub liberalne poglady prawnikow, biurokratow panstwowych, profesorow, nauczycieli, dziennikarzy, rezyserow a nie spoleczenstaw jako calosci. Tworzenie kultury smierci Jak ta strategia dziala w praktyce, mozemy latwo dostrzec w kazdym ataku na tradycyjna amerykanska kulture. Szczegolnie widoczne bylo to w kampaniii majacej na celu obalenie prawnej ochrony dzieci nienarodzonych i narzucenie spoleczenstwu “etyki smierci” jako naszego narodowego standardu. W swoim artykule n/t rewolucji aborcyjnej, jaki ukazal sie w Human Life Review z 1998r., Mary Meehan pisala: “wszyscy ci bojownicy o prawa obywatelskie, adwokaci praw kobiet, zacheceni liberalnymi pradami lat 1960-ych, osmielili sie poruszyc publicznie kwestie aborcji i rozpoczeli debate spoleczna na ten temat. Decyzja Sadu Najwyzszego w sprawie Roe v. Wade potwierdzila zwyciestwo tego ruchu. Jednakze, jak wynika z materialow archiwalnych, otrzymywal on olbrzymie poparcie ze strony amerykanskich wplywowych elit. Zadne nazwisko nie jest bardziej zwiazane z tymi elitami niz Rockefeller, ktory od poczatku wspieral finansowo amerykanski ruch aborcyjny. John D. Rockefeller 3-ci oraz jego rodzina utworzyli fundacje, ktorej celem bylo wspieranie ruchu na rzecz eugeniki. Dziadek Rockefellera i jego syn John D.Jr rowniez byli czlonkami Amerykanskiego Stowarzyszenia Eugenicznego. Pieniadze Rockefellerow pomogly przetrwac Stowarzyszeniu czas kryzysu. Wsrod przedstawicieli amerykanskich elit finansowych, ktore wspieraly amerykanski ruch na rzezcz eugeniki mozna spotkac tak znane nazwiska jak Mary Harriman, wdowa po baronie kolejowym E.H. Harrimanie oraz George Eastman wlasciciela Eastman Kodak. Socjalistka i agitatorka przeciwko chrzescijanstwu, Margaret Sanger, fundatorka Ligi Kontroli Urodzen (pozniej zmieniono nazwe na Planowanie Rodziny) rowniez nalezala do Amerykanskiego Stowarzyszenia Eugenicznego (ASE) i w znacznym stopniu korzystala ze wsparcia finansowego Rockefellerow. Sanger nie tylko byla ogniwem laczacym amerykanskie elity wladzy z agitatorami ulicznymi, ale rowniez posredniczyla w kontaktach ASE z jej odpowiednikami w nazistowskich Niemczech. W wydaniu Birth Control Review z kwietnia 1933r., pismie Sanger propagujacym idée sterylizacji eugenicznej, ukazal sie artykul na ten temat napisany przez nazistowskiego dygnitarza dr Ernsta Rudina . Wedlug Meehan, Hitler otwarcie podziwial program ASE. W roku 1939 Fundacja Rockefellera finansowala tajne badania pod nazwa Studia nad amerykanskimi interesami w czasie wojny i pokoju. Badania te w imieniu Departamentu Stanu USA przeprowadzila Rada Stosunkow Zagranicznych, ktora opracowala projekt utworzenia przyszlego ONZ. Wsrod tematow tych studiow znalazlo sie rowniez opracowanie eugenisty Franka Notesteina Propaganda kontroli zajsc w ciaze jako integralna czesc programu zdrowia publicznego. Pierwszy dyrektor generalny UNESCO, Julian Huxley, zamiescil te zalecenia w publikacji z 1947r. pt. UNESCO: Its Purposes and Its Philosophy. J.Huxley pisal, ze “jakkolwiek zadna radykalna polityka eugeniczna w najblizszej przyszlosci nie bedzie mozliwa ze wzgledow psychologicznych i politycznych, to w ramach UNESCO nalezy ja studiowac i informowac o tych problemach spoleczenstwo, tak aby stopniowo to co jest dzisiaj nie do pomyslenia, stalo sie mozliwe w przyszlosci.” W 1952r. John D.Rockefeller 3-ci wraz z Fryderykiem Osbornem z ASE utworzyli Rade d/s Populacji. Wedlug Mary Meehan, celem tej Rady bylo przekonywac przywodcow politycznych ubogich panstw, ze maja oni powazne problemy ludnosciowe i doradzac im jak moga je rozwiazac poprzez kontrole populacji. Oczywiscie, ten projekt “nie do pomyslenia” nie byl przeznaczony wylacznie na eksport do innych krajow. Michael S.Teitelbaum pisal w Foreign Affairs (zima 1992-93): “na poczatku lat 1960-ych opinia elit politycznych, zarowno demokratow jak i republikanow, konserwatystow i liberalow, zblizyla sie w sprawach ludnosciowych do pogladow Rockefellera. Czolowi politycy z administracji JFK Kennedy’ego wystapili z pierwsza inicjatywa w polityce zagranicznej dotyczaca poulacji, mimo protestow ze strony kosciola katolickiego.” Wdlug dziennikarza Beniamina Bradlee, zaufanego czlowieka JFK Kennedye’go, prezydent zwierzyl mu sie, ze prywatnie popiera ludzi, ktorzy chca rozwiazywac swoje problemy przy pomocy aborcji. W 1963r. prezydent Planowania Rodziny Alan Guttmacher wyjasnial swoim towarzyszom, ze prawo chroniace nienarodozone dzieci moze byc zmienione tylko “cal po calu, stopa po stopie, nigdy o mile. Ja jestem za aborcja na zadanie, ale z praktycnego punktu widzenia taka rewolucja spoleczna moze sie dokonac jedynie etapami.” Obalenie prawa Dla podwazenia prawa chroniacego nienarodzone dzieci, elity pod dowodztwem Rockefellera utworzyly Narodowe Stowarzyszenie d/s Reformy Prawa Aborcyjnego (obecna nazwa Liga Narodowa Aborcji i Akcji na rzecz Praw do Reprodukcji). Wspoltworca tego stowarzyszenia dr Bernard Nathanson, ktory pozniej zmienil poglady i stal sie adwokatem pro-life, nazwal wspomniana grupe “radykalnymi bolszewikami.”Postawili sobie za zadanie zmienic obowiazujace wowczas prawo i zastapic go przepisami dopuszczajacymi aborcje na zadanie. Jedna z najbardziej skutecznych taktyk NSRPA bylo “oskarzanie kosciola o kazda smierc kobiet, wynikla z nielegalnej aborcji.” W latach 1960 bylo okolo 300 przypadkow zgonow rocznie z powodu przeprowadzenia pokatnej aborcji w USA, ale NSRPA w swoich prasowych oswiadczeniach powiekszyla ta liczbe do 5 tysiecy. Wspoltworca NSRPA, Lawrence Lader, zagorzaly marksista, byl scislym wspolpracownikiem Rockefellerow w sprawach obalenia prawa do zycia.Wkrotce poglady te, reprezentujace etyke smierci, zaczely zwyciezac w miare jak kolejne stany (Nowy Jork, Kalifornia, Newada, itd.) zaczely liberalizowac prawo do aborcji. Ostatecznie w 1973r. decyzja sadu w/s Roe v. Wade zniosla ostatnie pozostajace przepisy, chroniace nienarodzone dzieci (jak rowniez czesto dzieci wlasnie przychodzace na swiat).Ta stalinowska, aborcyjna makabra, osiagajaca dzisiejsze przerazajace rozmiary, jest tylko jednym aspektem rewolucji spolecznej, sprowokowanej przez elity wladzy oraz ruch na rzecz eugeniki. W 1967r. w swoim eseju opublikowanym w pismie Science, adwokat kontroli urodzen Kingsley Davis zanotowal, ze warunki, ktore powoduja uznanie ciazy za chciana lub niechciana znajduja sie poza kontrola rodziny. Dla osiagniecia znacznego ograniczenia urodzen, niezbedna jest zmiana struktury spolecznej i gospodarczej. Konieczne jest dokonanie zmian w strukturze rodzin, pozycji kobiet, zachowaniu seksualnym, aby zmienic motywacje do checi posiadania dzieci. Sugerowal, aby rzad manipulowal struktura podatkowa w taki sposob, aby zniechecac do zawierania malzenstw lub stwarzal warunki, w ktorych kobiety musialyby pracowac poza domem. W memo opublikowanym w 1970r. w Family Planning Perspectives, wiceprezydent Planowania Rodziny Frederick Jaffe idzie sladami eugenicznej rewolucji socjalnej wskazanymi przez Davisa. Memo grupuje kontrole urodzen w cztery kategorie: przymus spoleczny, bodzce ekonomiczne, kontrola spoleczna, polityka mieskaniowa. Kategoria “przymus spoleczny” obejmuje: obowiazkowe uswiadamianie dzieci, popieranie homoseksualizmu, zmiane obrazu tzw. idealnej rodziny, zachecanie kobiet do pracy poza domem, a jezeli to wszystko zawiedzie, rozpuszczanie srodkow ograniczajacych plodnosc w wodzie pitnej dostarczanej do domow. Jakkolwiek sterylizacja na masowa skale jeszcze dotychczas nie miala miejsca, to wszystko inne juz zastosowano. Apostol perwersji Podstawy amerykanskiej “rewolucji seksualnej,” prowadzace do zmian w zachowaniu seksualnym, zostaly opracowane przez seksuologa Alfreda Kinsey’a, ktory w 1948r. opublikowal prace Sexual Behavior in the Human Male. Wspierany przez Fundacje Rockefellera, Kinsey zaatakowal fundamenty moralne naszej kultury i otworzyl puszke Pandory spolecznych wynaturzen, takich jak: przelamanie oporow moralnych, rozwody, aborcje, homoseksualizm, pornografie, seksualne wykorzystywanie dzieci, itd. Dr Judith Reisman w swoich opracowaniach Kinsey, Sex and Fraud oraz Kinsey: Crimes and Consequences ujawnila “naukowe” metody jakimi poslugiwal sie Kinsey, ktory jako probke “typowych” przedstawicieli amerykanskiego spoleczenstwa przyjal wiezniow oskarzonych o molestowanie dzieci oraz innych dewiantow seksualnych. Na podstawie tych “badan” Kingsey wyciagnal wnioski, ze 95% doroslych amerykanskich mezczyzn angazuje sie w roznego rodzaju zboczona seksualna dzialanosc. Fakt powszechnej akceptacji mitu, ze 10% populacji stanowia homoseksualisci jest najlepsza ilustracja wplywow Kinsey’a. Jednakze, jak twierdzi dr Reisman, wplywy kabaly Kinsey’a wybiegaja znacznie poza upowszechnienie homoseksualimu. Szkola Kinsey’a postawila sobie zadanie podkopania lub oslabienia prawa dotyczacego: gwaltow, uwiedzenia, prostytucji, sodomii, ekshibicjonizmu, kazirodztwa, bigamii, obscenicznosci, zdrady malzenskiej, wolnych zwiazkow, pederastii, pornografii, narkotykow, itp. Adwokat Kinsey’a, Morris Ernst (zwiazany z American Civil Liberties Union) stwierdzil, ze kazda strona raportu Kinsey’a w jakis sposob dotyka prawnego kodu. Przy pomocy innych zwolennikow zmian w stylu Gramsciego ze srodowisk akademickich i prawniczych, Kinsey ze swoimi kolegami byli w stanie zdziesiatkowac tradycyjne standardy prawne i spoleczne. Mowiac o wplywie Kinsey’a na prawo,dr Reisman podkresla, ze Kinsey jest najczesciej cytowanym seksuologiem w zachodnim swiecie.“Trudno przecenic olbrzymie spustoszenie, jakie wywolalo powszechne promowanie i akceptacja prac Kinsey’a,” komentuje dr Reisman. “Badania Kinsey’a zniszczyly fundamenty moralne Ameryki i zapoczatkowaly rewolucje seksualna lat 1960-ych. Straszliwe skutki tego sa widoczne dzisiaj golym okiem w skokowo rosnacych przypadkach takich patologii spolecznych jak: rozwody, aborcje, brak zahamowan seksualnych, rozpowszechnianie chorob droga plciowa, pozamalzenskie dzieci, pornografia, homoseksualizm, sadomasochizm, gwalty, molestowanie dzieci, przemoc, rozne przestepstwa na tle seksualmnym, rozbicie rodziny, itd.” Atak feminizmu Najbardziej widoczne sa rezultaty ataku ruchu feministycznego na tradycyjny dom rodzinny. Atak ten, nieustannie popiearany finasowo przez elity wladzy, ma wplyw na obydwie partie polityczne. Jakkolwiek wielu komentatorow wskazuje na absurdy tego ruchu, to niewielu zdaje sobie sprawe z tego, ze nowoczesny feminism mial swoje oparcie w ruchu komunistycznym. Leon Trocki pisal w 1917r. “Jakkolwiek tworzymy ruch jednoczacy kobiety przeciwko uciskowi, to naszym celem jest wykorzystanie najbardziej swiatlych jednostek tego ruchu do budowania partii rewolucyjnej, ktora jednoczylaby wszystkie uciskane warstwy spoleczne. Ruch wyzwolenia kobiet byl centralna czescia amerykanskiej rewolucji socjalistycznej.”Betty Friedan, matka amerykanskiego ruchu feministycznego, nalezala wlasnie do tych “najbardziej swiatlych kobiet,” o ktorych mowil Trocki. Mimo starannie opracowanego image jako typowej podmiejskiej gospodyni, ktora sfrustrowana zyciem domowym (ktore nazywala “wygodnym obozem koncentracyjnym”) zajela sie radykalna polityka, Friedan byla profesjonalna propagandystka kontrolowanej przez sowietow Amerykanskiej Partii Komunistycznej. David Horowitz, byly aktywista Nowej Lewicy, pisal, ze zanim zostala dzialaczka ruchu feministycznego, byla oddana, stalinowska dzialaczka, czlonkiem V komunistycznej kolumny w USA. O jej slepiej wierze w ideologie stalinowska najlepiej moze swiadczyc fakt, ze nalezala do tej grupy amerykanskich komunistow, ktorzy de facto poparli pakt pomiedzy Hitlerem a Stalinem 1939-41. Zdaniem Horowitza, jej zainteresowanie wyzwoleniem kobiet bylo w rzeczywistosci tylko pretekstem do prawdziwego pragnienia, jakim bylo utworzenie sowieckiej Ameryki. Dla stworzenia sowieckiej Ameryki niezbedne byloby wykreslenie tradycyjnej rodziny i zastapienie jej przez panstwo. Karol Marks w Manifescie Komunistycznym wzywal do porzucenia rodziny. Uczennica Friedan, Shulamith Firestone pisala w 1970r. w swoim traktacie The Dialectic of Sex, ze Marks przewidywal, iz wszystkie antagonizmy jakie kielkuja w rodzinie eksploduja kiedys w olbrzymiej skali w spoleczenstwie i panstwie. “Dopoki rewolucja nie zniesie podstawowej organizacji jaka jest biologiczna rodzina, nie zlikwiduje sie tasiemca wyzysku.” Rewolucjonistka feminizmu, Ellen Willis, pisala w The Nation z 14 listopada 1981r., “Feminizm to nie tylko kwestia lub grupa kwestii, to krawedz rewolucji na polu wartosci moralnych i kulturalnych. Celem kazdej reformy feministycznej, od legalizacji aborcji do programow opieki nad dziecmi, jest podwazenie tradycyjnych rodzinnych wartosci.” Podwazenie tradycyjnych instytucji rodzinnych jest rowniez celem rewolucji homoseksualnej, ktora podobnie jak ruch feministyczny, ma swoje korzenie w marksistowskiej lewicy i jest wspomagana przez elity wladzy. Amerykanski ruch “praw gejowskich” zostal zainaugurowany przez Mattachine Society, zalozone w latach 1950-ych przez dwoch marksistow Harry’ego Hay’a i Rudiego Gernreich’a. Szokujace sukcesy kampanii na rzecz normalizacji homoseksualizmu sa produktem podstepnej strategii, stosowanej przez media, a szczegolnie przez przemysl rozrywkowy oraz inne instytucje kontrolowane przez wiadome elity, reedukujace spoleczenstwo w taki sposob, aby zaakceptowalo te mniejszosc. Strategia ta zostala przedstawiona z zaskakujaca szczeroscia przez aktywistow homoseksualizmu Marshalla Kirka i Huntera Madsena w pracy pt. After the Ball: How America Will Conquer Its Fear and Hatred of Gays in the ‘90’s. Czerpiac z Gramsci’ego (i Goebbelsa) autorzy argumentowali, ze “lawendowe lobby” montuje wojne propagandowa na wielka skale, aby doprowadzic do “konwersji” Ameryki poprzez “planowany atak psychologiczny.” Jak przewidywali obaj autorzy, Ameryka zostanie wkrotce “wyleczona” ze swojego oporu wobec homoseksualnej perwersji, czy jej sie to podoba, czy nie. Mit nieuniknionego Wiele problemow, dreczacych wspolczesna Ameryke, nie odzwierciedla wcale nieodwracalnego marszu “postepu spolecznego” lub nieuniknionego rozkladu spolecznego. W rzeczywistosci, odzwierciedla destrukcyjne dzialanie trwajacej od wielu lat konspiracji przeciwko spoleczenstwu amerykanskiemu. Gramsci mowil o ataku na wszystkie istotne instytucje, ktore stoja na przeszkodzie utworzenia panstwa totalitarnego. Gramsci mowil o “fortecah” i “okopach,” ktore nalezy zdobyc. Jednakze, ci ktorzy kochaja wolnosc, powinni pomyslec o odbudowaniu takich instytucji jak rodzina, tradycyjna religia, moralnosc jako “warstwy mocy,” ktore sa w stanie stawiac silny opor. Odbudowa ta nie bedzie jednak mozliwa, dopoki znaczaca liczba ludzi (ktorym na tym zalezy) nie zrozumie konspiracyjnych korzeni tej wojny kultur. Zrozumienie to pomoze pozbyc sie niebezpiecznej iluzji, jaka ogarnela wielu dobrych ludzi, ktorzy uwierzyli, ze upadek naszej kultury jest czyms nieuniknionym i nie da sie go powstrzymac. Zrozumienie ukrytych knowan naszych wrogow jest niezbedne, aby przewidziec ich nastepne kroki i zorganizowac skuteczna obrone. Tylko dzieki zorganizowanej, pryncypialnej obronie naszego dziedzictwa i wolnosci ta wojna kultur moze byc ostatecznie wygrana. (Z angielskiego przetlumaczyl i opracowal: Longinus Smyrgala)
JAK FEMINIZM DEPRAWUJE OJCOWSKA MILOSC DO COREK Henry Makow Zyjemy w swiecie, w ktorym probuje sie na nowo zdefiniowac rodzine i wyeliminowac lub przynajmniej oslabic w niej role ojca. Ideolodzy feminizmu traktuja mezczyzn jako uzywajacych przemocy tyranow i promuja w zwiazku z tym wychowywanie dzieci przez samotne matki lub pary homoseksualne.Viktoria Secunda w swojej ksiazce Women and their Fathers: the Sexual and Romantic Impact of the First Man in Your Life (1992) pisze, ze juz obecnie wiekszosc dziewczat odczuwa zbyt nikle okazywanie im milosci przez ojcow, co powoduje, ze wyrastaja one na niepewne siebie, ozieble kobiety, ktore nie maja zaufania do mezczyzn. W rezultacie mamy do czynienia z nieudanymi malzenstwami, rozbitymi rodzinami i blednym kolem braku ojcowstwa. Wnioski autorki oparte sa na wynikach rozmow przeprowazdzonych ze 150 corkami i 75 ojcami oraz z wieloma ekspertami. Sama autorka jest feministka, dlatego udalo jej sie w wielu miejscach uspic cenzure. W rezultacie powstala uczciwa i pozyteczna praca. Ironia jest fakt, ze wlasnie feminizm jest odpowiedzialny za wiele omawianych symptomow. Zdaniem autorki, dziewczeta ksztaltuja swoj romantyczny wzor mezczyzny w oparciu o relacje z ojcem. Jedna z dziewczyn stwierdzila np., “ze kiedy dorosne, postaram sie znalezc mezczyzne tak dobrego i milego jak moj tatus” (str. 105). Kobiety instynktownie odtwarzaja to czego doswiadczyly w dziecinstwie, nawet jezeli byly to nieprzyjemne sytuacje ze strony ich ojcow. Probuja jeszcze raz przezyc swoje emocje z dziecinstwa, bo innych nie znaja. Trzyletnia dziewczynka chciala np. wyjsc za tatusia i odsunac mamusie. Dobry ojciec powinien pomoc jej zrozumiec, ze musi ja przygotowac dla innego mezczyzny. Jezeli jednak ojciec opusci rodzine, jej idealizacja ojca pozostanie zamrozona w czasie. Dziewczynki potrzebuja aprobaty i milosci ze strony ojca. To jest tak niezbedne jak slonce i woda dla kwiatu. Jedna z dziewczat powiedziala ojcu, ze kiedys pozna chlopaka. Ojciec zazartowal, ze przepedzi go kijem. Powiedzial to, zeby czula swoja wartosc. Nie musial robic nic wiecej. Inna mloda kobieta stwierdzila, ze to dzieki ojcu uwierzyla w siebie. Kiedy matka powiedziala jej, ze chlopcy nie lubia zbyt madrych dziewczat, ojciec odpowiedzial, ze znajdzie sobie madrzejszego chlopaka.Takie kobiety maja pozytywne nastawienie do siebie i moga znalezc partnerow, ktorzy odzwierciedlaja oddanych im ojcow jakich pamietaja z dziecinstwa. KOBIETY BEZ OJCOW Jezeli kobieta nie ma kochajacego i troszczacego sie o nia ojca, np. na wskutek rozwodu lub emocjonalnej niedojrzalosci, moze probowac poznac mezczyzn, ktorzy nie dbaja o nia lub odtracaja ja. Moze myslec o sobie jako o kims kogo nie mozna pokochac. Szukajac jakiejs rekompensaty, takie kobiety moga przedwczesnie rozpoczynac zycie seksualne. Moga bac sie intymnosci. Powszechne jest u nich przekonanie, ze mezczyzna i tak je opusci. Zdaniem Secundy, kobiety, ktore maja problem z osiagnieciem orgazmu, zwykle w dziecinstwie nie mialy ojca lub tez nie byl on emocjonalnie zaangazowany. Kobiety bez ojcow nie czuja sie z nikim zwiazane. Zamykaja sie w sobie i maja zwykle trudne stosunki z innymi. Wiekszosc takich corek zwykle w zyciu wyprobowywalo mezczyzn, szukalo pretekstow, zaczynalo walke, oczekujac, ze zostana opuszczone lub szukaly usprawiedliwienia, aby odejsc same. Innym symptomem byla obawa, aby nie byc finansowo zalezna od mezczyzny. Wydaje sie, ze im mniej meskiej uwagi doswiadczaly w dziecinstwie, tym bardziej ukrywaly swoje uczucia, ograniczaly sie do powierzchownych zwiazkow, ktore nie wymagaly zaangazowania emocjonalnego. Dziewczyny, ktorych ojcowie sie wyparli, zwykle maskulinizowaly sie. Mogla to byc podswiadoma proba odzyskania ojca. Stawaly sie czyms, czego im brakowalo. Innymi slowy, dobry ojciec umacnia w corce kobiecosc. Kiedy brakuje ojca, szuka ona kompensaty w postaci maskulinizacji, co podwaza oczywiscie jej przyszle relacje z mezczyznami. GENEZA RUCHU FEMINISTYCZNEGO Wiele liderek drugiej fali feminizmu to produkty rozbitych rodzin. Marilyn French autorka ksiazki The War Against Women napisala, ze “W moim zyciu ojciec byl nieobecny, nie interesowal sie nami.” Gloria Steinem mowila, ze jej ojciec wyjechal do Kaliforni i nigdy nie dzwonil. Widywala go raz lub dwa w ciagu roku.Feminizm to forma nieustannej kompensaty utraty ojca. Jego celem jest “obalic patriarchat.” Slowo to wywodzi sie od lacinskiego pater, czyli ojciec. Podobnie jak komunizm, feminizm ma swoje korzenie w usilowaniach Iluminatow obalenia Boga i naturalnego porzadku oraz narzuceniu ludzkosci wszechogarniajacej dyktatury bogatych. Popierany przez Fundacje Rockefellera, niszczy tradycyjna rodzine, co bylo rowniez dalekosieznym celem komunizmu. Fundacja Rockefellera wspierala rowniez eksperymenty dr Josefa Mengele dokonywane na wiezniach obozow koncentracyjnych. Ich celem, podobnie jak feminizmu, bylo wychodowanie nowej rasy niewolnikow dla obslugiwania bogatych. Wzorem dla feminizmu jest walka klas Maksa. Mezczyzni rzekomo uciskaja kobiety, wykorzystujac je w roli matek i zon, co jest oczywistym nonsensem, gdyz obydwie role spoleczne meska i zenska wymagaja poswiecenia. Mezczyzni od wiekow chronili i wspierali swoje rodziny. Feminizm odzwierciedla przekonanie Iluminatow (masonsko-komunistyczne), ze to czlowiek okresla rzeczywistosc a nie Bog lub natura. Role meskie i zenskie maja byc rzekomo zdeterminowane przez spoleczenstwo a nie przez roznice biologiczne. Zmusza kobiety do porzucenia rol zenskich oraz do uzurpowania sobie rol meskich. Celem jest pozbawienie mezczyzn cech meskich i uczynienie z nich politycznych impotentow. Milosc, szczegolnie dla kobiet, jest kwestia wiernosci.. Feminizm uczy kobiety nieufnosci, twierdzac, ze cala niesprawiedliwosc bierze sie z “nierownosci” plci, dlatego nalezy dazyc do zlikwidowania heteroseksualnosci. Wiele feministek jest lesbijkami, ktore promuja homoseksualizm. Wymogly uchwalenie przepisow prawnych, ktore pozbnawiaja mezczyzn prawa do dzieci i majatku. Rutyna sadowa stalo sie juz dyskryminowanie mezczyzn. Druga fala feminizmu jest najwiekszym wrogiem kobiecosci. Stanowi czesc tajemnego planu zatrucia uczucia milosci oraz zniszczenia ludzkiej duchowosci. Spoleczenstwo traci na zanikaniu takich kobiecych cech jak kobieca milosc, czar, piekno, inteligencja, skromnosc oraz wdziek Dziewictwo stalo sie juz reliktem przeszlosci. Kobiety chcialyby byc wiecznie mlode, ale zapominaja, ze sekretna formula moze byc wiernosc. Wladza umacnia i upowszechnia ta feministyczna mistyfikacje. SPUSTOSZENIE WYWOLANE PRZEZ FEMINIZM Od czasu wystapienia drugiej fail feminizmu w latach 60-ych trzykrotnie wzrosla ilosc rozwodow. Obecnie prawie 50% bialych kobiet , ktore wyszlo za maz jest rozwodkami. W latach 40-ych bylo ich tylko 14%. W latach 1970-1992 procent dzieci jakie urodzily sie poza malzenstwem wzrosl z 11% do 30%. Trzykrotnie wzrosla ilosc dzieci wychowywanych przez pojedynczych rodzicow. W 2000 roku 22,4% (16 mln) dzieci ponizej 18 lat bylo wychowywanych praez samotne matki. W roku 1960 bylo ich tylko 8%. Badania przeprowadzone na probie 1000 dzieci rozwiedzionych rodzicow (1976-1987) wykazaly, ze prawie polowa z nich nie widziala sie z ojcem w ciagu ostatniego roku. Sytuacja ta moze wzmacniac zachowania homoseksualne, poniewaz jak wykazalem powyzej dziewczyny kompensuja sobie brak ojca maskulinizacja a chlopcy feminizuja sie. Z punktu widzenia rozwoju psychologicznego kobiet oraz poczucia szczescia feminizm jest oczywistym zjawiskiem chorobowym. OJCOWIE-CORKI: HETEROSEKSUALNY PARADYGMAT Dzisiejsi mezczyzni i kobiety pozostaja w stadium zahamowanego rozwoju emocjonalnego, w czyms co przypomina zamrozona faze zalotow. Kiedy ludzie znajduja sie w rozterce oraz kiedy sa spragnieni seksu staja sie latwo podatni na manipulacje. Media promuja obsesje na punkcie seksu oraz przesuwaja malzenstwo oraz zakladanie rodziny w nieskonczonosc. W malzenstwie seks jest latwo dostepny i traci na waznosci. Mlodych mezczyzn uczy sie oceniac kobiety po wygladzie, ignorujac cechy niezbedne do udanego malzenstwa. Media prezentuja piekne kobiety jako boginie a milosc staje sie ersatzem religii. Chcialbym ponizej przedstawic kilka rad dla mlodych mezczyzn: Jezeli kobiety tworza obraz idealnego mezczyzny na podstawie swojego ojca, to byc moze mezczyzni powinni starac sie byc bardziej “ojcowscy” w swoim podejsciu do kobiet. Zwykle kobiety wybieraja sobie mezczyzn starszych od siebie (okolo 5 lat), odtwarzajac swoja rodzine taka by maz zapewnil duchowe i emocjonalne bezpieczenstwo jak to robil (lub powinien robic) ich ojciec. Mezczyzni powinni szukac mlodszych kobiet, ktore na nich czekaja. Zamiast oceniac je w kategoriach seksu, powinni raczej wybierac dlugoterminowe stosunki prowadzace do malzenstwa. Daje to wieksza satysfakcje niz przypadkowy seks. Niezaleznie od tego czy kobiety mialy dobrego ojca, czy nie, poptrzebuja one takiego meza, ktory zapewnilby dzieciom bezpieczenstwo, opieke i odpowiednie wychowanie. Mezczyzni powinni sie przygotowywac do tej roli. Jest to standard, do ktorego mezczyzni zawsze sie przymierzali i w jaki sposob sa oceniani przez kobiety. Jezeli kobiety w swoim wyborze kieruja sie wzorem ojca, to czy rowniez mezczyzni szukaja kobiet, ktore przypominaja im matke? Byc moze, ale to nie jest prawidlowe. Mezczyzna nie powinien oczekiwac, ze zona bedzie dla niego jak matka dla dziecka. Raczej powinien spodziewac sie od niej lojalnosci, przywiazania i zaufania, jakim dziewczyna darzy swojego ojca. Mezczyzna powinien byc autorytetem jako maz i ojciec. Oczywiscie, dla mezczyzny kobieta jest bardziej atrakcyjna, jezeli jest mocna, skomplikowana i efektywna, ale kiedy rowniez zachowuje swoje dziewczece cechy. Kiedy kobieta ma zaufanie do meza, moze zajac sie rowniez swoja kobiecoscia, co pozwoli jej zachowac mlodosc i atrakcyjnosc do poznych lat. Odpowiedzialnosc ojca polega na tym, aby budowac w corce zaufanie do mezczyzn i przygotowac ja dla wartosciowego partnera. Wymaga to utwierdzenia jej plciowej identyfikacji jako atrakcyjnej partnerki dla przyszlego meza. KONKLUZJE W ciagu mojego zycia popularny obraz ojca zostal przeksztalcony z budzacego szacunek Roberta Younga z Father Knows Best w glupkowatego Homera Simpsona. Nie jest to ani przypadek, ani “znak czasu”. Proces ten odzwierciedla skomplikowany plan wojny psychologicznej opracowany przez Iluminatow, aby odmaskulinizowac mezczyzn, zmniejszyc populacje oraz zdegradowac i zdestabilizowac spoleczenstwo. Ci, ktorzy sprawuja wladze nad nasza planeta nie chca, abysmy byli dojrzali i mogli oceniac rzeczywisty obraz sytuacji. Ich glownym narzedziem sa media, ktore promuja takie ruchy jak feminism w teni sposob, aby robily wrazenie spontanicznego dzialania. Kobiety maja takie samo prawo do szacunku i samorealizacji, jezeli tego chca. Problem lezy w tym, ze druga fala feminizmu nie dotyczy wlasciwie rownosci w swobodzie wyboru, ale zawiera ukryty program upowszechniania lesbijskich zachowan, ktore atakuja podstawowa komorke spoleczna jaka jest heteroseksualna rodzina. Na tej chorobie, ktora prowadzi do zniszczenia rodziny powstala pasozytnicza warstwa feministycznych profesjonalistek: politykow, wychowawcow, pisarzy, prawnikow, konsultantow spolecznych, itd. ktora stala sie juz polityczna elita majaca wplyw na nasze zycie. W ten sposob ludzkosc znalazla sie w stadium zahamowanego rozwoju. Najwyzszy czas, aby mezczyzni zaczeli dzialac. W cyklu ludzkiego zywota, chlopcy staja sie ojcami. Syn niesie wizje swojego ojca. Mowi sie, ze nie odniosles sukcesu, jezeli nie masz nastepcy. Mezczyzni rowniez cierpia z powodu utraty ojca, ale mamy Ojca, ktory nas nie opusci. Mysle o Bogu. Zostalismy stworzeni na jego podobienstwo i nosimy go w swojej duszy. Po lacinie vir znaczy mezczyzna. Pochodzace od niego angielskie slowo virtue znaczy postepowac wlasciwie. W tym kontekscie wlasciwa rzecza dla mezczyzny jest zalozenie zdrowej, szczesliwej rodziny opartej na prawdziwych wartosciach i prawidlowej wizji zycia. (Z angielskiego tlumaczyl Stanley Sas)
PLAYBOY a rewolucja (homo)seksualna Henry Makow www.savethemales.ca Jaki wlasciwie jest lansowany przez Playboy’a model mezczyzny? Nie jest zbyt wybredny w takich sprawach jak wyglad lub dom. Natomiast chce miec tyle zycia seksualnego ile to mozliwe i wybiera swoje partnerki glownie kierujac sie ich wygladem. Jest skoncentrowany na sobie i nie zalezy mu na glebszych wiezach emocjonalnych lub przywiazaniu. Uwaza, ze jedna kobieta moze go tlamsic a dzieci bylyby jedynie obciazeniem. Czy nie wyglada to na typowe zachowanie gejowskie? Powyzsza postawa to ideal mezczyzny lansowany przez magazyn dla panow Playboy od lat 1950-ych. Juz w latach 1970-ych badania na studentach amerykanskich koledzow wykazaly, ze ľ badanych studentow opieralo swoj ideal mezczyzny na wzorach z Playboy’a, co przynioslo nieobliczalne szkody im samym, kobietom, dzieciom oraz spoleczenstwu. Podobienstwo postawy lansowanej przez Playboy’a do idealu zachowania homoseksualnego nie jest przypadkowe. W roku 1948 ukazal sie tzw. Raport Kinsey’a, ktory uksztaltowal dzisiejsze powszechne podejscie do seksu. Lansowal on niczym nieskrepowana ekspresje seksualna i stal sie manifestem kontrkultury i rewolucji seksualnej. Raport ten zainspirowal Hugha Hefnera do wydawania Playboy’a od 1953 roku. Podstawa bylo twierdzenie, ze aberacje seksualne sa tak typowe wsrod spoleczenstwa, ze staja sie wlasciwie norma. Obecnie, dzieki badaniom psychologa dr Judith Reisman wiemy, ze Raport Kinsley’a byl oszustwem. Kinsey byl zatrudniony na Uniwersytecie Indiana jako zoolog i udawal konserwatywnego, tradycyjnego meza i ojca rodziny. W rzeczywistosci byl homoseksualista i perwertem, ktoremu udowodniono molestowanie dzieci. Zmuszal swoja zone oraz studentow i asystentow do uczestnictwa w nakrecaniu filmow pornograficznych. Uzywajac slow Judith Reisman, idea Kinsey’a polegala na wyparciu tradycyjnej, waskiej prokreacyjnej postawy judeochrzescijanskiej na sprawy seksu przez promiskuistyczna zasade “robta co chceta,” prowadzaca do stworzenia gejowskiego, biseksualnego, pedofilskiego raju. Okazalo sie, ze Kinsey oparl swoje wnioski na badaniu grupy skladajacej sie w duzym stopniu z prostytutek i bylych wiezniow, wsrod ktorych bylo wielu oskarzonych o molestowanie seksualne. Kinsey, ktory zmarl przedwczesnie na wskutek dolegliwosci wywolanej nadmiertnym onanizmem, twierdzil np. ze 10% amerykanskich mezczyzn to geje, gdy w rzeczywistosci udzial ich w populacji wynosi okolo 2%. Kingsey wraz ze swoim zespolem pedofilow molestowal ponad 2 tys. dzieci oraz nieletnich, pod pretekstem udowodnienia, ze maja one nieuswiadomione potrzeby seksualne. W konkluzji dr Reisman pisze: “Rosnacy udzial patologii dotyczacych libido w zyciu Amerykanow, w szkolach, w sztuce, mediach, prawie oraz w polityce spolecznej odzwierciedlaja w rzeczywistosci seksualne psychopataologie Kiunsey’a i jego grupy.” Hugh Hefner powiedzial, ze Raport Kinsey’a “spowodowal niesamowite przebudzenie seksualne, glownie dzieki udzialowi mediow, ale jest to dopiero poczatek. Ta ksiazka byla dla mnie bardzo wazna.” Z mesjanistycznym zapalem Playboy niosl pochodnie wolnosci seksualnej dla amerykanskiego mezczyzny, ktory w latach 1950-ych i 60-ych ciagle kojarzyl seks z malzenstwem. Jednakze wolnosc ta okazala sie iluzja. Wlasciwym celem Playboy’a, podobnie jak i calej pornografii, jest bowiem uzaleznienie mezczyzn od seksualnych fantazji. Aby tego dokonac, nalezy utrudniac znalezienie im prawdziwej satysfakcji w malzenstwie. Uzywajac slow dr Reisman, “Playboy byl pierwszym narodowym magazynem, ktory wykorzystywal strach mlodych akademickich mezczyzn przed zwiazkiem z kobieta i obowiazkami rodzinnymi. Playboy oferowal pewny, komfortowy substytut dla monogamicznej heteroseksualnej milosci. Tak wiec, Playboy i feministki - “zaprzysiegli wrogowie” zdrowych, heteroesksualnych zwiazkow seksualnych, majacych swoj wyraz w normalnym malzenstwie, znalezli teraz wspolne pole do dzialania. W rezultacie tej (homo)seksualnej rewolucji, nasze spoleczenstwo cierpi obecnie na epidemie rozbitych zwiazkow malzenskich, pornografie, impotencje, molestowanie seksualne dzieci, przemocy sadoseksualnej, rosnacej liczby nuieletnich ciaz oraz zachorowan na AIDS i STD. Liczba urodzen spadla w porownaniu do lat 1960-ych o 60% i osiagnela poziom ponizej wymiany. Zdaniem psychologa Richarda Cohena (Coming Out Straight: Understanding and Healing Homosexuality, 2000), homoseksualizm wynika z zaburzenia rozwoju spowodowanego brakiem zwiazkow uczuciowych dziecka z ojcem. Zdaniem Cohena, dorosly gej, poprzez seks z mezczyznami, probuje zrekompensowac brak milosci ojca, ktorej nie zaznal w dziecinstwie. Sam Cohen byl kiedys homoseksualista a obecnie ma normalna rodzine i troje wlasnych dzieci. Z kolei, Cohen przypisuje zachowanie lesbijskie kobiecej reakcji na brak milosci ojcowskiej lub przemoc z jego strony w dziecinstwie. Cohen wyleczyl setki homoseksualistow, ale znajduje sie obecnie pod nieustannym atakiem ze strony gejowskiego lobby za naruszanie ich politycznego programu, jakim jest proba przedefiniowania dotychczasowych norm spolecznych Psychiatra Jeffrey Satinover zwraca uwage na inna jeszcze przyczyne homoseksualizmu. W swoich badaniach grupy 1000 gejow zwrocil uwage, ze w stosunku do 37% z nich starsi lub mocniejsi partnerzy uzywali przemocy fizycznej przed osiagnieciem wieku 19 lat. Wedlug badan Anne Moir, pewien procent “gejow od urodzenia” moze wynikac z zaburzen rownowagi hormonalnej w okresie plodowym, jednakze jest to znikoma ilosc. Przez cale wieki geje byli potepiani, uznawani za chorych i okrutnie przesladowani. Obecnie probuja przekonac swiat, ze to heteroseksualizm jest choroba. W roku 1973 wymogli na Amerykanskim Stowarzyszeniu Psychologicznym, aby uznalo zachowania homoseksualne jako normalne. Razem z feministkami (ktore z kolei uwazaja, ze heteroseksualizm jest zawsze despotyczny) geje zaczynaja stopniowo demontowac takie instytucje zwiazane z heteroseksualizmem jak meskosc, kobiecosc, malzenstwo, rodzina, harcerstwo, sport, armie, system szkolnictwa oraz nasze judeochrzescijanskie dziedzictwo. Wykorzystujac swoje stanowiska zajmowane w mediach, geje, wspierani przez swoich liberalnych przyjaciol, ksztaltuja obecnie nasza kulturowa wrazliwosc. Sa odpowiedzialni za niedojrzala obsesje pornograficznego seksu, ktory przenika do telewizji, video, Internetu. Ten stan zahamowanego rozwoju ludzkiego jest typowy dla homoseksualistow, ktorzy maja problemy z uksztaltowaniem pelnych dlugookresowych relacji. W sytuacji, kiedy za normalne uznamy kobiety zachowujace sie jak mezczyzni i vice versa, wkrotce my tez sie do nich upodobnimy. W instrukcjach dla aktywistow gejowskich radzi sie w jaki sposob prezentowac ich seksualnosc jako “normalna”, jak rowniez w jaki sposob zwlaczac “nadwrazliwosc” heteroseksualistow na punkcie homoseksualizmu poprzez nahalne demonstrowanie swoich cech. Kiedys zabralem mojego syna do kina na film Adama Sandlera Billy Madison, w ktorym jeden nastolatek pytal drugiego: “Kogo wolalbys poderwac, Pamele Anderson czy mlodego Jacka Nicholsona?” Tak samo jak kiedys komunisci promowali mode na radykalizm, tak obecnie wsrod liberalow promuje sie bycie gejem jako “trendy.” Geje i feministki uwazaja, ze tradycyjna moralnosc zostala wynaleziona, aby utrwalac niesprawiedliwe status quo. W rzeczywistosci, moralnosc to akumulacja madrosci ludzkosci w rozpoznawaniu co jest zdrowe i co liczy sie w ostatecznym spelnieniu. Perwersja to dewiacja od tego co jest zdrowe. Moralnosc heteroseksualna umieszcza seks w kontekscie milosci i/lub malzenstwa, poniewaz “uczlowiecza” ono seksualne apetyty. Zapewnia, ze najglebszy i najintymniejszy fizyczny akt pomiedzy dwojgiem ludzi wyraza wzajemny emocjonalno-duchowy zwiazek. To jedyny sposob, w jaki seks moze dac satysfakcje obojgu plciom, zarowno mezczyznom jak i kobietom. Rowniez dla spoleczenstwa jest on korzystny i zdrowy, poniewaz w naturalnyn sposob zapewnia owoce milosci – dzieci. Przy pomocy Hugh Hefnera, Alfred Kinsey oddzielil seks od milosci i prokreacji. Zredukowal go do jeszcze jednej fizycznej funkcji jak np. oddawanie moczu. Homoseksualisci uprawiaja czesto anonimowy “sportowy” seks w lazniach przez otwor w scianie. Wiekszosc z nich ma od 10 do 100 partnerow kazdego roku. W mniej ekstremalny sposob zastosowali taki model rowniez heteroseksualisci. Jak pisze dziennikarz National Post, wiele znanych mu heteroseksualnych par rozeszlo sie, zmieniajac styl zycia na zabawowy, zmieniajac czesto partnerow seksualnych i uczeszczajac na niekonczace sie party. W konkluzji mozna stwierdzic, ze “rewolucja seksualna” byla triumfem perwersyjnych homoseksualnych wartosc i norm obyczajowych. Ideologia gejow i lesbijek bylo zdefiniowanie na nowo tego co zdrowe na dewiacje i vice versa. Trzeba przyznac, ze odniesli w tym sukces. W ciagu krotkich 40-u lat prawie wszystkie seksualne zakazy zostaly obalone a spoleczenstwo heteroseksualne poddaje sie. Spoleczne i kuulturalne zalamanie moze sie tylko poglebiac. Niezbedna bedzie kontrrewolucja.
“TOLERANCJA” Od paru wieków kręgi masońsko-bankierskie, które sprawują kontrolę nad zachodnim społeczeństwem i jego kulturą lansują “tolerancję”. Zapytajmy dlaczego? Protokoły Mędrców Syjonu przedstawiane są nieustannie jako “fałszywka”. Tymczasem, mówi się w nich wyraźnie o atakowaniu czterech podstawowych filarów naszej ludzkiej identyfikacji, jakimi są rasa, religia, rodzina i naród. W jaki sposób je podważyć? I tu wypada przypomnieć, że spisywane były one ponad 100 lat temu! A więc obecne wydarzenia, jakich doznajemy na codzień - czyż nie są realizacją tychże protokołów? Oczywiście, że frontalny atak na nie mógłby sprowokować duchowy opór. Zamiast tego lansuje się “tolerancję”, która ma zniszczyć te kolektywne siły poprzez zacieranie różnic między nimi. W rezultacie mamy więc: ruch ekumeniczny w Kościele, lansowanie mieszania ras, czy wreszcie regionalizm w narodowych państwach (EU, NAU). Rodzinę rozwala się poprzez zacieranie się różnic pomiędzy płciami. Trudno się dziwić, że w takiej sytuacji kręgi masońsko-bankierskie uznały narody chrześcijańskie i muzułmańskie jako swoich głównych wrogów. Tolerancję stosuje się u nas selektywnie. Toleruje się wszystko co podważa wspomniane podstawy społeczeństwa ale równocześnie lansuje się “zero tolerancji” w stosunku do wszystkich działań które próbują się przeciwstawiać tej destrukcji. Np. toleruje się czarnych raperów, którzy znieważają w swoich utworach kobiety i w tym samym czasie zwalnia się z pracy Don Imusa za jego uwagi na temat afro-amerykańskich zawodniczek. Zero tolerancji dla białych chrześcijańskich heteroseksualistów, a aktywiści gejowscy mogą spiskować przeciwko społeczeństwu, które kieruje się heteroseksualnymi normami moralnymi, przykład - Unia Europejska potępia Polskę za “homofobię” w związku z zakazem promowania homoseksualizmu w szkołach. Rosyjski oligarcha Żyd Borys Bierezowski może na emigracji w Londynie organizować spisek w celu obalenia Putina oraz wykorzystywać czeczeńskich terrorystów aby zabijać rosyjskie dzieci np. w Biesłanie, ale każdy muzułmanin podejrzany o terroryzm może być torturowany lub nawet zabity. Amerykańscy syjoniści mogli sprowokować straszną wojnę w Iraku i to jest tolerowane, ale w Unii Europejskiej za nielegalne uznaje się każdą próbę wyjaśniania wątpliwości związanych z Holokaustem, aby przypadkiem nie uznać syjonistów za współwinnych. Tolerancja i prawa człowieka to dwulicowa mowa zwolenników światowego rządu o której pisał kiedyś Orwell. W takim świecie toleruje się homoseksualistów a zwalcza heteroseksualistów. W świecie rządzonym przez jeden rząd, w którym obowiązywać będzie jedna religia i gdzie będzie jedna rasa musi być również jedna płeć (by były spełnione plany szatana). Tworzy się homoseksualny świat, w którym zaciera się różnice pomiędzy tym co żeńskie a co męskie. W 1973 r. Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne, sponsorowane przez Fundacje Rockefellera wykreśliło definicje homoseksualizmu jako dewiacji i uznało go za normalny wybór stylu życia. Na internecie Fundacja Rockefellera ma ok. 500,000 linków, co pokazuje jak łatwo za pieniądze bankierów można kupić różnych “naukowców” i “ekspertów”. Niektórzy niezależni psycholodzy protestowali przeciwko wspomnianej definicji. Np. Ray Johnson napisał, że ASP zostało podporządkowane politycznym aktywistom, którzy nie dbają o naukę lub demokrację. Od lat 70-tych ASP zaangażowało się w promowanie nieograniczonej aborcji (włączając w to aborcje, u nieletnich matek bez obowiązku informowania rodziców), homoseksualizmu oraz walkę z dyskryminacją płci rasy lub grupy etnicznej. ASP zajmuje się lobbingiem na rzecz homoseksualistów, których uznaje za “chronioną mniejszość”. Propaganda syjonistyczna atakuje stany, które mają ustawodawstwo antygejowskie. ASP popiera programy szkolne, które walczą z homofobią oraz lansują ideę młodzieży biseksualnej lub gejowskiej i lesbijskiej a w ostateczności tzw. prehomoseksualne dzieci. Czy to dla Was brzmi jak “tolerancja? ASP jest przeciwne prowadzeniu terapii konwersji homoseksualistów w heteroseksualistów, ponieważ oznaczałoby to że homoseksualizm jest czymś niewłaściwym. W 1979 r. dwaj psychoterapeuci Masters i Johnson opublikowali wyniki swoich badań, z których wynikało, że pewna grupa homoseksualistów niezadowolonych ze swojej sytuacji, którzy poddali się terapii, przekształcila się w zadowolonych heteroseksualistów. ASP natychmiast przeprowadziło atak na wyniki tych badań podważając zastosowaną metodologię i kwestionując, czy byli to rzeczywiście homoseksualiści. W ten sposób skończyła się kariera naukowa obydwu amerykańskich psychologów. Tylko w takim syjono-komunistyczno-masońskim systemie nauka może być uzależniona od polityki. (www.savethemales.com)
JUDEO-MASOŃSKIE KORZENIE tzw. KULTURY MODERNISTYCZNEJ "Gdyby ktoś z Czytelników dopatrzyl się w poniższym artykule antysemityzmu, to spieszę wyjaśnić, że Henry Makow - profesor literatury na Uniwersytecie w Toronto jest żydowskiego pochodzenia. Jego rodzice byli polskimi Zydami, którzy przed wojną przeszli na katolicyzm. Przeżyli okupację i po wojnie wyjechali do Izraela, gdzie powrócili do judaizmu. A więc Henry Makow wychował się pod wpływem dwóch religii i ciągle widzi w chrześcijaństwie olbrzymie wartości, których należy bronić". S. Sas Tzw. kultura modernistyczna jest produktem spisku przeciwko cywilizacji chrześcijańskiej. Bezwzględnie negatywna i coraz bardziej obsceniczna współczesna „kultura” atakuje źródła ludzkiej godności i nadziei, które określają nas jako istoty ludzkie - cechy, które odróżniają nas od świata zwierzęcego. Np. w ubiegłym roku media narobiły wiele hałasu wokół sztuki teatralnej, granej na deskach scenicznych Londynu i Nowego Jorku, o „miłości seksualnej” pomiędzy żonatym mężczyzną a kozą. Autor sztuki Edward Albee powiedział w wywiadzie prasowym, że The Goat jest wyzwaniem rzuconym „społecznemu tabu” i ma nadzieję, że publiczność po obejrzeniu tej sztuki „zrewiduje swoje wartości i stosunek do sodomii”. Komentator Kanału 4 telewizji brytyjskiej zachwycał się sztuką, którą określił jako „zabawną, poruszającą i tragiczną”. Jeden z widzów napisal: „To może przyprawić o zawrót głowy, kiedy pomyśleć że wielu z nas zaczyna kojarzyć wolność z akceptacją i uznawaniem za normalne wszystkiego co dotychczas budziło w nas odrazę z moralnego punktu widzenia.” W rzeczywistości zaczynamy tworzyć świat, w którym większość stanie się niewolnikami dziwacznych i nienaturalnych czy wręcz ciemnych i wstrętnych żądz, jakie tylko ludzka wyobraźnia będzie w stanie wytworzyć. W związku z powyższym nasuwa się pytanie - „kto” i za „czyje” pieniądze tworzy takie dzieła? Komu jest to potrzebne? Warto to ujawnić i publicznie nagłośnić. Przeciętny śmiertelnik, zaganiany problemami, pracą, albo poszukiwaniem pracy by przeżyć, nie orientuje się, a nawet nie podejrzewa, w jakim celu jest to robione i komu ma służyć. A że służy komuś to nie ulega wątpliwości, ponieważ jest to zbyt kosztowna sprawa, a ktoś łoży na to i to duże pieniądze. Nie widać też konsekwencji, wobec osób tworzących te anormalności, ze strony „elit” rządzących. My normalni ludzie bez takiej „wolności” możemy się z powodzeniem obejść”. Prawdziwa kultura oparta jest na uszlachetnianiu naszych zwierzęcych instynktów w kategoriach duchowych ideałów (prawda, sprawiedliwość, dobro i piękno). Modernistyczna anty-kultura dąży do demoralizacji i destrukcji społeczeństwa poprzez dyskredytowanie tych ideałów. Antykultura ta przedstawia człowieka w czysto naturalistycznych i materialnych kategoriach. Każdy bodziec seksualny oraz każda funkcja ciała musi być rozpoznana i często zaspokojona. Takie postępowanie uznawane jest za „od-ważne”, natomiast każdy opór uznawany jest za represyjny, pruderyjny a nawet faszystowski czy ksenofobiczny. W jednym z końcowych epizodów serialu telewizyjnego Sex and the City publiczność musiała obserwować jak jedna z jego bohaterek depiluje swoje ciało. Tu nie chodzi o pruderię. Ludzka godność potrzebuje prywatności. Kobiecy czar wymaga skromności i tajemniczości. Na to co ludzkie, składa się nie tylko ciało, ale również dusza. Egzaltacja zwierzęca, natura człowieka, kosztem jego duchowych jakości, jest bezpośrednią konsekwencją deifikacji człowieka. Antykultura zakłada, że człowiek jest końcowym dziełem i nie musi być transformowany poprzez miłość Boga. Symptomem procesu uznania człowieka za Boga jest kult i adoracja idoli. Wielbimy wielkie umysly, piękności, wyznajemy kult doskonałego zdrowia i siły. Antykultura odsłania jednak diaboliczny spisek, który odrzuca boski plan rozwoju ludzkości. Poprzez spożycie zakazanego owocu Szatan obiecywał: „Otworzą się wam oczy i będziecie jako Bóg, który odróżnia zło od dobra”. (Genesis 3:5). Oznacza to, że człowiek będzie definiował co jest złe, a co jest dobre. Bóg jest dobrem. Kiedy człowiek zaczyna uważać siebie za Boga, dobrem staje się to, czego chce najsilniejszy członek grupy. Dobro staje się złem a zło dobrem. Właśnie ten proces dokonuje się dzisiaj przed naszymi oczami. W historii ludzkości wielu chciało być Bogami, jednakże niektórzy konserwatywnie nastawieni autorzy szukają korzeni naszej antykultury w podejściu Żydów do ich „wybraństwa”. Początkowo Żydzi mieli koncepcje Boga jako Uniwersalnej Siły Moralnej we Wszechświecie. (To jest judaizm, z którym ja się osobiście utożsamiam - H.M.) Około 79 roku p.n.Ch. miala miejsce wojna domowa, w której zwycięstwo odnieśli Faryzeusze. To oni właśnie później proklamowali, że babiloński Talmud, jest ważniejszy niż Tora (pierwsze pięć ksiąg Starego Testamentu). Talmud uczy, że Żydzi zostali wybrani przez Boga, aby sprawować władze nad ludzkością. W praktyce, sami uznają się za Boga, co daje im prawo do przedefiniowania rzeczywistości. Jak powiedział Harold Rosenthal: „Większość Żydów niechętnie się do tego przyznaje, ale niestety, jesteśmy wybrańcami Lucyfera, który jest naszym bogiem”. Według autora Rabiego: „Chrześcijaństwo zajmuje się głównie zbawieniem indywidualnego człowieka. Judaizm natomiast kontempluje zbawienie Domu Izraela, który może pozwolić na zbawienie siedemdziesięciu plemion”. (Anatomie du Judaisme Francaise, pp. 203-204). Tak więc, Faryzeusze odrzucili Chrystusa, ponieważ nauczał, że Bóg jest miłością i że wszyscy ludzie są równi w obliczu Boga. „Pojawienie się Chrystusa było narodową katastrofą dla Żydów a szczególnie dla przywódców żydowskich”, napisał Leon de Poncins. „Dotychczas oni sami byli Synami Przymierza, jego wyłącznymi wysokimi kapłanami i beneficjentami”. De Poncins kontynuuje: „Od 2000 lat stanowiło to główny antagonizm i dzisiaj jest głównym motywem akcji wywrotowej. Żydzi byli awangardą walki z mitycznym światem ducha, doktorami niewiary; wszyscy, którzy znajdowali się w stanie duchowego buntu, wcześniej czy później przychodzili do Żydów, zarówno potajemnie, jak i w świetle dnia”. (Judaism and the Vatican, pp. 111-113). Henry Makow ---------------------------------------------------------------- Jak powstała polityczna poprawność? Napisał? William S. Lind
Gdzie te wszystkie rzeczy, o których sł?yszeliś?cie dziś? rano - wiktymologiczny feminizm, ruch praw gejów, wymyś?lone statystyki, poprawianie historii, kł?amstwa, ż?ą?dania, cał?a ta reszta - ską?d to się? wywodzi? Po raz pierwszy w naszej historii Amerykanie trwoż?ą? się? przed tym co powiedzą?, co napiszą? i co pomyś?lą?. Boją? się?, ż?e mogą? uż?yć? niewł?aś?ciwego sł?owa, sł?owa osą?dzonego jako obraź?liwe, lub niewraż?liwe, lub rasistowskie, seksistowskie, czy homofobiczne. My widzieliś?my takie rzeczy, zwł?aszcza w naszym XX wieku, w innych krajach. I zawsze podchodziliś?my do tego z mieszanką? litoś?ci i, prawdę? mówią?c, rozbawienia, ponieważ? uderzał?o nas to jako bardzo dziwne, ż?e ludzie mogliby pozwolić? na rozwinię?cie się? sytuacji, w której baliby się? jakich uż?ywają? sł?ów. Ale my mamy teraz taką? sytuacje w naszym kraju. Mamy ją? przede wszystkim na uniwersyteckich kampusach, ale to już? się? rozprzestrzenia na cał?e społ?eczeń?stwo. Ską?d to się? bierze? Co to jest? Nazywamy to "poprawnoś?cią? polityczną?". Nazwa powstał?a jako swego rodzaju ż?art, dosł?ownie dowcip komiksowy, i my cią?gle mamy tendencję? traktować? tę? rzecz jako niezupeł?nie poważ?ną?. W rzeczywistoś?ci jest ona ś?miertelnie poważ?na. Jest ona wielką? chorobą? naszego stulecia, chorobą?, która kosztował?a ż?ycie dziesią?tków milionów w Europie, Rosji, Chinach, faktycznie w cał?ym ś?wiecie. Jest to choroba ideologii. Polityczna poprawnoś?ć? nie jest ś?mieszna. Polityczna poprawnoś?ć? jest ś?miertelnie poważ?na. Jeś?li spojrzymy na to analitycznie, jeś?li spojrzymy na to historycznie, to szybko odkryjemy co to faktycznie jest. Polityczna poprawnoś?ć? to kulturowy marksizm. To marksizm przeł?oż?ony z realiów ekonomicznych na realia kulturowe. To jest proces, który się?ga nie ruchu lat 60., hippisowskiego, ruchu pokoju, ale okresu I Wojny Ś?wiatowej. Kiedy porównamy gł?ówne tezy politycznej poprawnoś?ci z klasycznym marksizmem, analogie są? oczywiste. Po pierwsze, w obu wypadkach jest to ideologia totalitarna. Totalitarna natura politycznej poprawnoś?ci nigdzie nie jest tak oczywista, jak na kampusach wyż?szych uczelni, z których wiele w tej chwili stał?o się? pokrytymi bluszczem mał?ymi Pół?nocnymi Koreami. Student czy profesor, który odważ?ył? się? gdziekolwiek przekroczyć? linię? wytyczoną? przez feministkę? czy aktywistę? praw gejów, czy miejscową? grupę? czarnych czy Latynosów, czy którą?kolwiek z innych wyś?wię?conych na "poszkodowane" grup, wokół? których obraca się? ta sprawa politycznej poprawnoś?ci, szybko znajdzie się? w kolizji z prawem. W mał?ym lokalnym systemie prawnym uczelni przedstawione są? im formalne zarzuty i wymierzona kara, w procesach nierzadko przypominają?cych są?dy kapturowe. Tutaj próbujemy spojrzeć? w przyszł?oś?ć? jaką? polityczna poprawnoś?ć? szykuje cał?emu narodowi. W istocie wszystkie ideologie są? totalitarne, ponieważ? esencją? ideologii (zwracam uwagę?, ż?e wł?aś?ciwie rozumiany konserwatyzm ideologią? nie jest) jest podję?cie pewnej filozofii i twierdzenie, ż?e na bazie tej filozofii pewne rzeczy muszą? być? prawdziwe. Jak np., ż?e cał?a historia naszej kultury jest historią? opresji kobiet. Ponieważ? stoi to w sprzecznoś?ci z rzeczywistoś?cią?, rzeczywistoś?ć? musi być? zakazana. Musi być? zakazane odnoszenie się? do rzeczywistoś?ci historycznej. Ludzie muszą? być? zmuszeni do ż?ycia w kł?amstwie, a ponieważ? ludzie z natury mają? opory przed ż?yciem w kł?amstwie, to oczywiste, ż?e uż?ywają? swoich oczu i uszu ż?eby sprawdzić? jak jest i mówią? "Chwileczkę?. To nie jest prawda. Przecież? widzę?, ż?e to nie jest prawda" . W zwią?zku z tym ż?ą?danie ż?ycia w kł?amstwie musi być? poparte przemocą? pań?stwa. Stą?d ideologia nieodmiennie stwarza pań?stwo totalitarne. Po drugie, marksizm kulturowy, tak jak marksizm ekonomiczny, posł?uguje się? jednoprzyczynowym wyjaś?nieniem historii. Marksizm ekonomiczny mówi, ż?e historię? determinuje wł?asnoś?ć? ś?rodków produkcji. Marksizm kulturowy, czyli polityczna poprawnoś?ć?, twierdzi, ż?e cał?a historia jest zdeterminowana przez wł?adzę?, za pomocą? której jedne grupy, definiowane w kategoriach rasy, pł?ci, itd., podporzą?dkowują? sobie inne grupy. Nic innego się? nie liczy. Cał?a literatura, w istocie, jest o tym. Wszystko w przeszł?oś?ci ma zwią?zek z tą? jedną? rzeczą?. Po trzecie, tak jak w ekonomicznym marksizmie pewne grupy, tj. robotnicy i chł?opi, są? dobre a priori, a inne grupy, burż?uazja i posiadacze kapitał?u, są? zł?e, tak w kulturowym marksizmie poprawnoś?ci politycznej pewne grupy są? dobre: kobiety feministki (tylko kobiety feministki, nie-feministki przyjmuje się?, ż?e nie istnieją?), czarni, Latynosi, homoseksualiś?ci. Te grupy uznane są? za "poszkodowane" i jako takie automatycznie są? dobre, bez wzglę?du na to co którakolwiek z nich robi. Podobnie, biali mę?ż?czyź?ni są? automatycznie uznani za zł?ych, w ten sposób stają?c się? odpowiednikiem burż?uazji w marksizmie ekonomicznym. Po czwarte, oba, i marksizm ekonomiczny, i marksizm kulturowy, opierają? się? na wywł?aszczeniu. Kiedy klasyczni marksiś?ci, komuniś?ci, przeję?li Rosję?, wywł?aszczyli oni burzuazję?, odebrali jej wł?asnoś?ć?. Podobnie kiedy kulturowi marksiś?ci przejmują? kampus uniwersytecki, wywł?aszczają? oni za poś?rednictwem ś?rodków takich, jak przydział?y (quotas) w przyjmowaniu na studia. Kiedy biał?emu studentowi o wysokich moż?liwoś?ciach odmawia się? przyję?cia do college'u na rzecz czarnego czy Latynosa, który nie jest tak zdolny, biał?y student zostaje wywł?aszczony. Akcja afirmatywna (affirmative action) w cał?ym naszym społ?eczeń?stwie dzisiaj to system wywł?aszczeniowy. Firmy posiadane przez biał?ych nie otrzymują? kontraktów, ponieważ? te są? zarezerwowane dla, powiedzmy, Latynosów czy kobiet. Zatem wywł?aszczenie jest zasadniczym narzę?dziem obu form marksizmu. I wreszcie, oba, marksizm ekonomiczny i kulturowy, uż?ywają? metody analitycznej, która daje im odpowiedzi jakich chcą?. W przypadku klasycznego marksizmu tą? metodą? analityczną? jest marksistowska ekonomia. W wypadku kulturowego marksizmu jest nią? dekonstrukcjonizm. Dekonstrukcjonizm zasadniczo bierze jakikolwiek tekst, usuwa z niego cał?e znaczenie i wprowadza na to miejsce znaczenie poż?ą?dane. Tak wię?c otrzymujemy, na przykł?ad, ż?e cał?y Szekspir jest o opresji kobiet, czy ż?e Biblia jest w istocie o rasie i pł?ci. Wszystkie te teksty sł?uż?ą? udowadnianiu, ż?e "cał?a historia jest historią? jaka grupa miał?a wł?adzę? nad jakimi innymi grupami". Zatem podobień?stwa są? ewidentne mię?dzy klasycznym marksizmem, z jakim zapoznaliś?my się? w przypadku Zwią?zku Sowieckiego, i kulturowym marksizmem, jaki widzimy dzisiaj w postaci poprawnoś?ci politycznej. Ale te podobień?stwa nie są? przypadkowe. Te podobień?stwa nie wzię?ł?y się? z niczego. Prawda jest taka, ż?e polityczna poprawnoś?ć? ma swoją? historię?, historię? znacznie dł?uż?szą? niż? - poza wą?ską? grupą? akademików to zjawisko studiują?cych - wielu ludzi zdaje sobie sprawę?. Ta historia się?ga, jak powiedział?em, I Wojny Ś?wiatowej, tak jak wiele innych patologii, które rozkł?adają? nasze społ?eczeń?stwo i, w istocie, naszą? kulturę?. Teoria marksistowska mówił?a, ż?e kiedy przyjdzie europejska wojna powszechna (tak jak przyszł?a w 1914), klasa robotnicza w cał?ej Europie powstanie i obali rzą?dy - burż?uazyjne rzą?dy - ponieważ? robotnicy mieli wię?cej wspólnego ponad narodowymi granicami z sobą?, niż? z burż?uazją? i klasą? rzą?dzą?cą? w ich wł?asnym kraju. No ale 1914 przyszedł? i tak się? nie stał?o. W cał?ej Europie robotnicy zwarli się? wokół? swoich narodowych sztandarów i zadowoleni wymaszerowali zwalczać? jedni drugich. Kaizer wymienił? uś?ciski rą?k z przywódcami marksistowskiej Socjaldemokracji w Niemczech i powiedział?, ż?e od teraz nie ma partii, są? tylko Niemcy. Podobnie stał?o się? w każ?dym innym kraju Europy. Wię?c coś? tu nie był?o w porzą?dku. Dla marksistów z definicji nie mogł?a być? winna teoria. W 1917 doprowadzili oni wreszcie do przewrotu marksistowskiego w Rosji i wyglą?dać? zaczę?ł?o, ż?e teoria się? sprawdza - ale wkrótce zacię?ł?a się? znowu. Nie rozpowszechniał?a się?, i kiedy zaraz po wojnie wysił?ki był?y robione w tym kierunku, z powstaniem Spartakistów w Berlinie, rzą?dem Beli Kuna na Wę?grzech, Monachijską? Republiką? Radziecką?, robotnicy nie poparli ich. Wię?c marksiś?ci mieli problem. I dwóch z nich zaczę?ł?o nad nim pracować?: Antonio Gramsci we Wł?oszech i Gyorgy Lukács na Wę?grzech. Gramsci powiedział?, ż?e robotnicy nigdy nie rozpoznają? swojego rzeczywistego interesu klasowego, jak go zdefiniował? marksizm, o ile nie zostaną? wyzwoleni od kultury Zachodu, a w szczególnoś?ci od religii chrześ?cijań?skiej; ż?e kultura i religia czynią? ich ś?lepymi na ich rzeczywisty interes klasowy. Lukács, uważ?any za najznakomitszego teoretyka marksizmu od czasu samego Marksa, pytał? w 1919 roku: "Kto nas uratuje od cywilizacji Zachodu?" On to też? teoretyzował?, ż?e najwię?kszym kamieniem na drodze do ustanowienia marksistowskiego raju jest kultura: cywilizacja Zachodu jako taka. Lukács miał? szansę? sprawdzić? swoje idee w praktyce, ponieważ? kiedy domowego chowu bolszewicki rzą?d Beli Kuna zostaje ustanowiony na Wę?grzech w 1919 r., zostaje on mianowany zastę?pcą? komisarza kultury i pierwszą? rzeczą? jaką? robi, jest wprowadzenie edukacji seksualnej w szkoł?ach wę?gierskich. Wię?cej nie był?o potrzeba, ż?eby robotnicy nie poparli rzą?du Beli Kuna, ponieważ? Wę?grów to normalnie zatkał?o, robotników jak i wszystkich innych. Ale Lukács już? wtedy coś? zrozumiał?, co wielu z nas dziwi jeszcze dzisiaj i co my przyjmujemy za "nowinkarstwo". W 1923 r. w Niemczech zostaje zał?oż?ony "think-tank", organizacja intelektualna, która podejmuje się? roli przeł?oż?enie marksizmu z kategorii ekonomicznych na kategorie kulturowe i która w koń?cu lat 1930. tworzy praktycznie bazę? tego, co my nazywamy dziś? polityczną? poprawnoś?cią?. Umoż?liwił? to wszystko mł?ody i bardzo bogaty spadkobierca niemieckiego handlowca-milionera, Felix Weil, który stał? się? marksistą? i miał? duż?o pienię?dzy do wydania. Wzburzał?y go podział?y mię?dzy marksistami, stał? się? wię?c sponsorem czegoś?, co nazywał?o się? Pierwszy Marksistowski Tydzień? Prac, który to tydzień? zgromadził? Lukácsa i wielu czoł?owych niemieckich myś?licieli, aby nad tymi podział?ami popracowali. I tam też? Lukács powiedział?: "Co nam jest potrzebne, to think-tank", organizacja intelektualna. U nas w Waszyngtonie jest think-tanków zatrzę?sienie i my myś?limy o nich jako o czymś? nowoczesnym. W rzeczywistoś?ci mają? one swoją? historię?. Ten Weil-spadkobierca zakł?ada w 1923 r. instytut, zwią?zany z Uniwersytetem Frankfurckim, który miał? począ?tkowo wystę?pować? pod nazwą? "Instytut Marksizmu". Ale ludzie, którzy za tym stali, doszli szybko do wniosku, ż?e nie był?oby dla nich korzystne, takie otwarte identyfikowanie się? jako marksiś?ci. Ostatnią? rzeczą? jakiej poprawnoś?ć? polityczna chce, to ż?eby ludzie odkryli, ż?e jest ona formą? marksizmu. Wię?c w rezultacie nazywają? oni tę? organizację? Instytutem Badań? Społ?ecznych. Weil wie bardzo dobrze o co mu chodzi. W 1971 r. napisał? do Martina Jay'a, autora podstawowego opracowania o Szkole Frankfurckiej (jak Instytut Badań? Społ?ecznych staje się? wkrótce nieformalnie znany), ż?e "Chciał?em ż?eby Instytut był? znany, być? moż?e sł?ynny, jako wnoszą?cy wkł?ad do marksizmu". Trzeba powiedzieć?, odniósł? w tym sukces. Pierwszy dyrektor Instytutu, Carl Grunberg, austriacki ekonomista, zakoń?czył? swoje programowe przemówienie - wedł?ug Martina Jay'a - "otwarcie deklarują?c swoją? lojalnoś?ć? do marksizmu jako metodologii naukowej". Marksizm, powiedział? on, bę?dzie rzą?dzą?cym pryncypium Instytutu, i to się? nigdy nie zmienił?o. Wstę?pne prace w Instytucie był?y raczej konwencjonalne, ale w 1930 r. obją?ł? go nowy dyrektor, nazwiskiem Horkheimer, i poglą?dy Maxa Horkheimera był?y zdecydowanie inne. Był? on w duż?ym stopniu marksistowskim renegatem. Ludzie, którzy zakł?adają? i formują? Szkoł?ę? Frankfurcką?, to renegaci marksizmu. Oni dalej są? bardzo marksistowscy w swoim myś?leniu, ale z partii są? efektywnie usuwani. Moskwa patrzy na to co oni robią? i mówi: "Hej, to nie to o co nam chodzi, i my nie bę?dziemy tego firmować?". Horkheimera wyjś?ciową? herezją? jest to, ż?e interesuje się? on bardzo Freudem. I kluczem do przeł?oż?enia marksizmu z kategorii ekonomicznych na kategorie kulturowe był?o zasadniczo to, ż?e zastosował? on w tym freudyzm. Znowu zacytuję? Martina Jay'a: "Moż?na powiedzieć?, ż?e w pierwszych latach swojego istnienia Instytut zajmował? się? gł?ównie analizą? socjo-ekonomicznej bazy społ?eczeń?stwa burż?uazyjnego," - i chciał?bym podkreś?lić?, ż?e Jay jest duż?ym sympatykiem Szkoł?y Frankfurckiej, ja nie cytuję? tutaj krytyka - "ale po roku 1930 gł?ównym przedmiotem zainteresowań? Instytutu stał?a się? kulturowa nadbudowa. W istocie, markistowska formuł?a dotyczą?ca stosunku mię?dzy tymi dwoma strukturami został?a zakwestionowana przez Teorię? Krytyczną?". Te rzeczy, o których tu dzisiaj sł?yszymy - radykalny feminizm, wydział?y studiów kobiecych, wydział?y "studiów o czarnych" (black studies), wydział?y studiów gejów, wszystkie one są? gał?ę?ziami Teorii Krytycznej. Co Szkoł?a Frankfurcka w zasadzie zrobił?a, to oparł?a się? w latach 1930. na obu, Marksie i Freudzie, ż?eby stworzyć? tę? teorię? zwaną? Teorią? Krytyczną?. Nazwa jest ś?wietnie pomyś?lana, bo kusi ż?eby zapytać? "Co jest teorią??" Teorią? jest, ż?eby krytykować?. Teorią? jest, ż?e sposobem na zniszczenie kultury Zachodu i porzą?dku kapitalistycznego jest, aby nie dawać? moż?liwoś?ci alternatywy. Oni absolutnie odmawiają? przedstawienia czegoś? takiego. Oni mówią?, ż?e tego nie da się? zrobić?, ż?e my nie jesteś?my w stanie wyobrazić? jak wolne społ?eczeń?stwo bę?dzie wyglą?dał?o (ich definicja wolnego społ?eczeń?stwa). Tak dł?ugo jak ż?yjemy pod represją? - represją? wypł?ywają?cą? z kapitalistycznego porzą?dku społ?ecznego, który wytwarza (wedł?ug ich teorii) uwarunkowanie freudowskie, uwarunkowanie, które Freud opisuje w odniesieniu do represji osobowej - my nie jesteś?my w stanie nawet wyobrazić?, jak wolne społ?eczeń?stwo bę?dzie wyglą?dał?o. Istotą? Teorii Krytycznej jest po prostu krytykowanie. Domaga się? ona najbardziej destruktywnego krytycyzmu jaki jest moż?liwy, w jakikolwiek moż?liwy sposób, aby zniszczyć? panują?cy porzą?dek. I, oczywiś?cie, kiedy sł?yszymy od feministek, ż?e cał?e społ?eczeń?stwo nie ma nic innego na celu jak tylko zał?atwić? kobietę? i tak dalej, ten rodzaj krytycyzmu to jest pochodna Teorii Krytycznej. Wszystko to bierze począ?tek w latach 1930., nie 1960. Inni kluczowi czł?onkowie, którzy doł?ą?czają? do Instytutu w tym czasie, to Theodore Adorno i, przede wszystkim, Erich Fromm i Herbert Marcuse. Fromm i Marcuse wprowadzają? element, który staje się? centralnym elementem Teorii Krytycznej, to jest element seksualny. Zwł?aszcza Marcuse, który w swoich tekstach nawoł?uje do społ?eczeń?stwa "wielopostaciowej perwersyjnoś?ci", taka jest jego definicja przyszł?oś?ci ś?wiata, który oni chcą? stworzyć?. I choć? wyróż?nia się? tu Marcuse, który latach 1930. pisze bardzo ekstremalne rzeczy na temat potrzeby wyzwolenia seksualnego, to tym jest przeniknię?ty cał?y Instytut. Podobnie jak wię?kszoś?ć? motywów politycznej poprawnoś?ci, jak daje się? zauważ?yć?. I to już? był?o w latach 1930. Wedł?ug Fromma, na przykł?ad, mę?skoś?ć? i kobiecoś?ć? nie odzwierciedlają? zasadniczych róż?nic pł?ci, jak myś?leli Romantycy. To róż?nice miał?yby być? raczej pochodnymi róż?nic w funkcjach ż?yciowych, które w czę?ś?ci został?y społ?ecznie zdeterminowane. Pł?eć? to konstrukcja. Róż?nice pł?ci to konstrukcja. Inny przykł?ad to wiktymologiczne podejś?cie do ś?rodowiska naturalnego. "Materializm, idą?c wstecz aż? do Hobbesa, doprowadził? do nastawienia manipulatywnie-dominują?cego w stosunku do natury". To Horkheimer w 1933 r. w Materialismus und Moral. "W nastę?pnych latach, motyw dominacji natury przez czł?owieka", pisze Jay, "znalazł? się? w centrum zainteresowania Szkoł?y Frankfurckiej". "Antagonistyczny stosunek Horkheimera do fetyszyzacji pracy [w tym punkcie w sposób oczywisty odchodzą? oni od marksistowskiej ortodoksji], został? wyraż?ony w innym wymiarze jego materializmu, domaganiu się? ludzkiego, zmysł?owego szczę?ś?cia". W jednym z najbardziej wyartykuł?owanych esejow, Egoizm a ruch wolnoś?ciowy, napisanym w 1936 r., Horkheimer "dyskutuje wrogoś?ć? do osobistych satysfakcji i przyjemnoś?ci ś?ciś?le zwią?zaną? z kulturą? burzuazyjną?". W szczególnoś?ci odwoł?uje się? on do Markiza de Sade, w sposób przychylny polecają?c jego "protest ... przeciwko ascetyzmowi w imię? wyż?szej moralnoś?ci" . Jak cał?a ta sprawa przelał?a się? tutaj? Jak wlał?a się? w nasze uniwersytety i, faktycznie, w nasze ż?ycia dzisiaj? Czł?onkowie Szkoł?y Frankfurckiej to marksiś?ci. To takż?e, co do jednego, Ż?ydzi. W 1933 r. do wł?adzy w Niemczech doszli Naziś?ci i nie moż?na się? dziwić?, ż?e zamknę?li oni Instytut Badań? Społ?ecznych. Jego czł?onkowie uciekli. Uciekli do Nowego Jorku i Instytut tu się? w 1933 r. odbudował? z pomocą? Uniwersytetu Columbia. I czł?onkowie Instytutu, stopniowo, przez lata 1930., jakkolwiek wielu z nich pisał?o w dalszym cią?gu w ję?zyku niemieckim, zaczę?li przenosić? centrum zainteresowań? z Teorii Krytycznej o społ?eczeń?stwie niemieckim, destruktywnego krytycyzmu wszystkich aspektów tamtego społ?eczeń?stwa, na Teorię? Krytyczną? skierowaną? ku społ?eczeń?stwu amerykań?skiemu. Zachodzi takż?e inna waż?na transformacja z począ?tkiem wojny. Niektórzy z nich przechodzą? do pracy w rzą?dzie USA, wł?ą?cznie z Herbertem Marcuse, który staje się? kluczową? figurą? w OSS [Office of Strategic Services, poprzedniczka CIA], a niektórzy, w tym Horkheimer i Adorno, relokują? się? do Hollywood. Te ź?ródł?a politycznej poprawnoś?ci nie miał?aby prawdopodobnie wielkiego znaczenia dla nas dzisiaj, gdyby nie dwa póź?niejsze zdarzenia. Pierwszym był? bunt studencki poł?owy lat 1960., gł?ównie na fali protesu przeciwko poborowi i wojnie w Wietnamie. Ale bunt studencki potrzebował? jakiejś? teorii. Oni nie mogli po prostu wyjś?ć? i woł?ać? "Hell no we won't go", oni potrzebowali mieć? do tego jakieś? teoretyczne podparcie. Bardzo niewielu z nich był?o zainteresowanych zmaganiem się? z Das Kapital. Klasyczny, ekonomiczny marksizm nie jest lekki, a wię?kszoś?ć? radykał?ów lat 1960. nie był?a zbyt gł?ę?boka. Na szczę?ś?cie dla nich, a na nieszczę?ś?cie dla naszego kraju dzisiaj, i nie tylko uniwersytetów, kiedy po wojnie Szkoł?a Frankfurcka przeniosł?a się? z powrotem do Frankfurtu, Herbert Marcuse pozostał? w Ameryce. I podczas kiedy pan Adorno w Niemczech jest przeraż?ony buntem studentów kiedy ten tam wybucha - kiedy zbuntowani studenci pojawiają? się? na jego wykł?adzie, dzwoni on na policję? i ci zostają? aresztowani - Herbert Marcuse, który został? tutaj, zobaczył? w buncie studenckim lat 60. wielką? szansę?. Zobaczył? moż?liwoś?ć? uż?ycia prac Szkoł?y Frankfurckiej jako teorii Nowej Lewicy w Stanach Zjednoczonych. Jedna z ksią?ż?ek Marcuse'a był?a w tym instrumentalna. Stał?a się? praktycznie biblią? SDS [Students for Democratic Society] i studenckich rebeliantów lat 60. Tą? ksią?ż?ką? był? Eros i cywilizacja. Marcuse wywodzi w niej, ż?e w porzą?dku kapitalistycznym (w duż?ym stopniu pomniejsza on tu znaczenie marksizmu, podtytuł? ksią?ż?ki gł?osi "Filozoficzne badanie Freuda", jednak zrą?b jest marksistowski), otóż? Marcuse wywodzi w tej ksią?ż?ce, ż?e represja jest istotą? tego porzą?dku kapitalistycznego i to daje nam osobę? opisaną? przez Freuda - osobę? z tymi wszystkimi zahamowaniami, neurozami, ponieważ? jej instynkt seksualny podległ? represji. Mamy przed sobą? przyszł?oś?ć? jeś?li tylko zniszczymy ten istnieją?cy represyjny porzą?dek, przyszł?oś?ć?, w której wyzwolimy eros, wyzwolimy libido, która bę?dzie ś?wiatem "wielopostaciowej perwersyjnoś?ci" , w której bę?dziesz "robił? swoje". I jeszcze jedno: w tym ś?wiecie nie bę?dzie pracy, tylko zabawa. Co za wspaniał?e przesł?anie dla radykał?ów poł?owy lat 1960! Bo to są? studenci, to są? baby boomers, dzieci powojennego wyż?u demograficznego, których jedynym poważ?nym zmartwieniem przy osią?ganiu peł?noletnoś?ci był?o to, ż?e trzeba bę?dzie kiedyś? znaleź?ć? pracę?. I tu mamy faceta piszą?cego rzeczy, które ł?atwo im bę?dzie naś?ladować?. On nie wymaga od nich, ż?eby czytali duż?o cię?ż?kostrawnego marksizmu i mówi im to wszystko, co oni chcą? usł?yszeć?, czyli "Rób swoje", "Jak przyjemne, to rób" i "Chodzenie do pracy to nie koniecznoś?ć?". Takż?e Marcuse jest tym, który stworzył? hasł?o "Uprawiaj mił?oś?ć?, nie wojnę?" . Wracają?c do sytuacji z którą? ludzie mają? do czynienia na kampusie, Marcuse definiuje "tolerancję? wyzwalają?cą?" (liberating tolerance) jako nietolerancję? dla wszystkiego co przychodzi z prawicy politycznej, i tolerancję? dla wszystkiego, co przychodzi z lewicy. Marcuse wł?ą?czył? się? do Szkoł?y Frankfurckiej w 1932 r., o ile dobrze pamię?tam. Wię?c to wszystko ma począ?tki w latach 1930. Podsumowują?c, Ameryka jest dzisiaj w trakcie najwię?kszej i najzgubniejszej transformacji w jej dziejach. Stajemy się? pań?stwem ideologicznym, krajem z oficjalną? pań?stwową? ideologią? narzucaną? nam za pomocą? wł?adzy pań?stwowej. W efekcie funcjonowania idei "przestę?pstw nienawiś?ci" (hate crimes), mamy obecnie ludzi odbywają?cych kary wię?zienia za posiadanie politycznych myś?li. Kongres szykuje się? obecnie tę? kategorię? jeszcze rozszerzyć?. Akcja afirmatywna jest czę?ś?cią? tego procesu. Terror przeciwko komukolwiek, kto wył?amuje się? z politycznej poprawnoś?ci na kampusie, jest czę?ś?cią? tego. To jest dokł?adnie to samo, co widzieliś?my, ż?e stał?o się? w Rosji, w Niemczech, w Chinach, i to teraz przychodzi tutaj. I my tego nie rozpoznajemy, bo nazywamy to polityczną? poprawnoś?cią? i obracamy w ż?art. Moje przesł?anie dzisiaj jest takie, ż?e to nie jest zabawne, to jest tutaj, to rozwija się? i to w efekcie zniszczy - ponieważ? to nastawione jest na niszczenie - wszystko, co my kiedykolwiek definiowaliś?my jako naszą? wolnoś?ć? i naszą? kulturę?.
William S. Lind Tł?umaczenie Tadeusz Korzeniewski William S. Lind był? w latach 1970. asystentem senatorów Roberta Tafta Jr. i Gary'ego Harta w Kongresie USA. Obecnie jest dyrektorem Centrum Kulturowego Konserwatyzmu przy Fundacji Wolnego Kongresu: >> Jest stał?ym publicystą? portalu Lew Rockwella, zał?oż?yciela i dyrektora Instytutu von Misesa: >> Jest współ?twórcą? koncepcji tzw. Wojny Czwartej Generacji (4GW), wedł?ug której we współ?czesnym ś?wiecie, w wyniku organizowania się? silnych grup poza-pań?stwowych, pań?stwo stracił?o monopol na prowadzenie dział?ań? wojennych: >> Oryginał? angielski tekstu, "The Origins of Political Correctness", znajduje się? na portalu Accuracy in Academia: >>. Accuracy in Academia jest waszyngtoń?ską? organizacją? badają?cą? manipulacje ideologiczne na wyż?szych uczelniach amerykań?skich. http://www.radiopomost.com/index.php?option=com_content&task=view&id=9301&Itemid=42
-
|
| [P O L PATRIOT (home)] [IN ENGLISH] [POLISH - JEWISH CASE] [O P I N I E] [WOJNA KULTUR] [TLUMACZENIA/RECENZJE] | ||